Obsługiwane przez usługę Blogger.

Poza zasadami, wbrew przekonaniom


Ponad cztery lata prowadzenia bloga poświęconego "szmatkom", to wystarczająco dużo czasu by poznać podstawowe zasady rządzące światem męskiego ubioru, przyswoić je sobie, wprowadzić w życie, sprawdzić w praktyce, a finalnie, także by odłożyć sporą ich część z powrotem na półkę.

Dla jasności, nie mam zamiaru tym wpisem nakłaniać nikogo do buntu przeciw ustalonym regułom, bo jeśli zaglądacie tu nie od dzisiaj, doskonale wiecie, że jestem od tego daleki, ale ponownie nakłaniam do częstego zwracania się przy okazji podejmowania każdej, nie tylko odzieżowej decyzji, do zdrowego rozsądku. Spójrzmy zresztą na ilustrujący dzisiejszy wpis zestaw.


Białe spodnie w jesienno - zimowym wariancie, na dodatek wykonane z niezbyt interesującego mnie do tej pory moleskinu; szara koszula uznawana przez wielu za stylowe faux pas i kojarząca się z jej spranym, białym odpowiednikiem; "przesadny", a do tego jeszcze rozpięty, kołnierzyk button down; no brown in town - mocno archaiczna już, ale wciąż często przytaczana przez nowicjuszy i bardziej zachowawcą część entuzjastów klasycznej mody męskiej zasada nie noszenia brązu w miejskich zestawieniach oraz wisienka na tym "rebelianckim" torcie, czyli klejone buty chukka, które zdecydowanie nie należały do najdroższych. Całość uchwycona zaś w miejscu zupełnie do tego nieodpowiednim, ale zarazem bardzo trafionym - nad brzegiem morza. Pomimo tylu złamanych zasad zestaw wciąż wygląda co najmniej dobrze i zupełnie nie odczuwam, żeby przekroczona została jakaś granica dobrego smaku. Jasne, pełna zgoda, nie są to wybory, które sprawdzą się w każdych okolicznościach i cechuje je ograniczona ilość zastosowań, ale od całości nie bije także jakąś wielką ekstrawagancją. A teraz po kolei:

Białe spodnie to bardzo ciekawy wybór, także na zimniejsze dni. Oczywiście, nie dla każdego i nie na każdą pogodę. Zapewne znajdzie się jednak kilku odważniejszych czytelników, którzy już z tego rozwiązania korzystają lub takich, którzy chętnie poszliby w ich ślady. Nie dla wszystkich będzie to solidny argument, ale białe spodnie są też jednym z mocniej lansowanych trendów podczas kolejnych zimowych edycji florenckich targów mody męskiej Pitti Uomo (najbliższe, na które zresztą i tym razem się wybieram, odbędą się już 10-13.01., relacje z poprzednich edycji znajdziecie w archiwalnych wpisach) i to nie tylko wśród przedstawicieli mieszkańców basenu Morza Śródziemnego lub też najbardziej ekstrawaganckich osobników. Tak czy inaczej, biel, zwłaszcza ta brudna, złamana i wpadająca w beż będzie stanowić ciekawe urozmaicenie i kontrast dla typowo jesienno - zimowej, stonowanej palety kolorów.


Moleskin, to gruba, bawełniana tkanina o atłasowym splocie, z wierzchniej strony szczotkowana i strzyżona, bardzo przyjemna w dotyku i przypominająca nieco skórę. Cieńszy, tzw. angielski, wykorzystywany jest w produkcji odzieży, natomiast, grubszy i cięższy, niemiecki, z powodzeniem stosowany jest jako tapicerka (od lat 60. do 90. szyte były również z niego mundury dla zachodnioniemieckiej armii). Moleskin charakteryzuje się dużą odpornością na przemoczenie oraz skutecznie chroni przed wiatrem. Mając to na uwadze, sama tkanina spodni z tego zestawu jest jak najbardziej adekwatna do pory roku, ale w połączeniu z kolorem kości słoniowej sprawa już się nieco komplikuje. Jednak o tym, że moleskin pojawił się na tej "niechlubnej" liście zadecydował nie kolor, a fakt, że jeszcze do niedawna wydawał mi się zupełnie niedzisiejszy i po prostu trudny do zaaranżowania w mojej Outsmartowej garderobie. Dzięki modelowi uszytemu zgodnie z moimi wytycznymi (wysoki, liczący 29 cm stan, zakładki i mankiety - te ostatnie okazały się zresztą pomyłką przy tak grubej i sztywnej tkaninie) przez Benevento mogłem jednak skonfrontować te poglądy z rzeczywistością oraz zmienić swoje zapatrywania na ten temat.


Absolutnie nie zgadzam się też z opinią odnośnie szarej koszuli. Chociaż podobnie jak miało to miejsce z moleskinem, muszę przyznać, że także i w tym przypadku moje zdanie uległo zmianie bardzo niedawno, a dokładniej w momencie obejrzenia rezultatów pierwszej sesji z jej udziałem. Od tego czasu stanowi solidnego zmiennika mojego dotychczasowego numeru 1, tj. białej koszuli OCBD, również z oferty Miler Menswear. Nie chodzi nawet o to, że wcześniej byłem nastawiony do szarych koszul negatywnie, ale nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo uniwersalny element garderoby mogą stanowić, zwłaszcza jeśli garderoba ta oparta jest o stonowaną i spójną paletę. 

Kołnierzyk long button down to kolejny, budzący wiele emocji element. W jednym z ostatnich wpisów wspominałem już o coraz bardziej widocznych inspiracjach estetyką bazującą na luźniejszych krojach (tu przodują koreańskie pracownie krawieckie, w celu zapoznania się z rezultatami pracy jednej z nich warto zajrzeć do Mikołaja z bloga Blue Loafers) i lekko przeskalowanych detalach (np. coraz szersze klapy i krawaty). Kołnierzyk button down w przedłużonej wersji doskonale wpisuje się w tę konwencję, a przy odpiętych guzikach nawiązuje dość mocno swoim kształtem do klasycznego kenta oraz co może jeszcze istotniejsze, wprowadza do całości nieco kontrolowanego rozgardiaszu. W tym miejscu pozwolę sobie zresztą powróżyć z fusów i stwierdzić, że jeszcze w tym roku możemy być świadkami wielkiego powrotu kenta z wieloletniej banicji, również na nasze, rodzime podwórko.

No brown in town - nad tym nawet nie ma sensu się rozwodzić. Brąz świetnie komponuje się z szarością, bielą, granatem, beżem oraz każdym innym kolorem ziemi, nie widzę więc większego sensu by ograniczać się w imię zasady, która dawno straciła już na aktualności. 


Klejone buty - to element, który obok białych, zimowych spodni zapewne zaboli najbardziej. Dla jasności, nie chcę tu nikogo przekonywać, że klejone buty są tak samo dobre, albo nawet lepsze od obuwia szytego. Nie zamierzam też używać przy tym argumentacji w stylu "obuwie sportowe też jest klejone, a przecież takie obuwie musi być wytrzymałe i zapewniać odpowiednią wentylację oraz komfort", bo zupełnie nie o to chodzi. Chciałbym jednak ten temat nieco wyprostować. Prawdą jest, że obuwie szyte, niezależnie czy metodą blake czy goodyer welted powinno wykazywać się znacznie większą żywotnością oraz komfortem noszenia. Oczywiście o ile zostanie wykonane z należytą starannością i przy użyciu materiałów odpowiednio wysokiej jakości. Prawdą jest jednak również fakt, że szyte obuwie (zwłaszcza szyte ramowo) bywa na początku bardzo sztywne i trzeba je rozchodzić, zanim w pełni będziemy mogli docenić jego zalety. Z drugiej strony, obuwie klejone także może okazać się sensownym nabytkiem. I tu kluczowe znaczenie będzie miała staranność wykonania oraz jakość użytych materiałów. Nie zagłębiając się jednak w tym miejscu w kolejne szczegóły, chodzi mi o to, że klejone obuwie nie jest z założenia złem wcielonym, zwłaszcza jeśli dysponujemy ograniczonym budżetem lub nie mamy dostępu do obuwia szytego. Warto jednak w takim przypadku szukać egzemplarzy, które w całości będą wykonane ze skóry (w ramach ciekawostek, jeszcze kilka lat temu można było takie nabyć nawet w Zarze!) lub takich, w których ze skóry, a nie z materiałów zawierających skórę lub tworzyw sztucznych, wykonana jest cholewka, jej wnętrze i wkładka. Moje, prezentowane w tym wpisie, są co prawda wykonane na całkiem przyzwoitym poziomie, jednak użyta do ich produkcji skóra wymaga solidnej renowacji i odświeżenia koloru, zwłaszcza że ten oryginalny od samego początku wydawał się nierówno nałożony i wyblakły (widać to zwłaszcza na obłożynie, tj. części cholewki okalającej tylną część stopy).


PODSUMOWANIE
To tylko kilka z długiej listy możliwych przykładów, dzisiejszy wpis zresztą nie miał za zadanie się z nimi wszystkimi rozprawić. Na dobrą sprawę chodzi mi o to, aby mieć świadomość względności tych zasad oraz wyrobionych na ich podstawie przekonań, a także traktowania ich bardziej jako zbioru sugestii o różnym stopniu przydatności niż zbioru żelaznych zakazów i nakazów. Zachęcam Was również do tego abyście wraz z nabywaniem odzieżowej ogłady, poddawali je pod wątpliwość i odrzucali te, które zamiast pomagać, ograniczają rozwój Waszego indywidualnego stylu. 

marynarka - Lancerto  //  koszula - Miler Menswear*  //  krawat - Miler Menswear*  //  poszetka - Poszetka.com  //  spodnie - Benevento*  //  buty - bez marki
______________
* linki afiliacyjne


foto. / photo. Patiness

Brak komentarzy