Obsługiwane przez usługę Blogger.

Pitti Uomo 88 - Być jak Lino

No dobrze, może nie do końca. Pana Lino Ieluzzi bardzo szanuję, ale nigdy nie stanowił dla mnie modowego autorytetu, ani też ikony do naśladowania. W kontekście targowego placu, jest jednakże pozycją obowiązkową, nie mogłem więc odpuścić i zdecydowałem się na wspólne zdjęcie. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie zrobił tego z przymrużeniem oka. Korzystając z faktu, że Lino ma dość jasno określoną stylistykę i wszystkie jego zestawy ostatnio wyglądają podobnie, co nie znaczy że źle, bo od tego stwierdzenia jestem bardzo daleki (odcienie beżu, błękitu i granatu połączone z bielą, charakterystyczne ozdoby na rękach oraz monki), zdecydowałem się na mały inside joke, tj. postanowiłem na tę okazję zaaranżować podobny zestaw (tak, pomyślałem o tym jeszcze przed wyjazdem; ) ). Na całe szczęście dla powodzenia tego planu, byłem w posiadaniu niezbędnych elementów garderoby. Prawie.

Wykorzystana w tym zestawie marynarka, to nabytek z wyprzedaży ostatniej dobrej kolekcji Zary, sprzed dwóch lat. Dobrej z mojego punktu widzenia, komercyjnie była to zapewne klapa. Nie może być inaczej, skoro do finalnych wyprzedaży, sięgających -70%, dotrwała jej znaczna część. Ponadto, do tej pory na portalach aukcyjnych można znaleźć pojedyncze modele z tamtego czasu. Co najciekawsze jednak, kolekcja ta cechowała się nie tylko ładnymi krojami (piękne, szerokie klapy) ale i całkiem dobrymi jakościowo, nie tylko jak na standardy Inditexu, materiałami. Poniższa marynarka, to na przykład mieszanina bawełny z lnem, w stosunku 50/50. Oczywiście, nie są to sartorialne cuda pozbawione wad, ale szczątkowe podszewki z domieszkami materiałów sztucznych jestem w stanie przeboleć. Zwłaszcza, że ich usunięcie lub wymiana nie stanowi, aż tak dużego problemu (nad jedną właśnie pracuję - zrobiłem już trochę zdjęć, więc jest szansa na post z cyklu DIY). Większym problemem, dość istotnie wpływającym na moje samopoczucie, okazały się obfite wypełnienia ramion w połączeniu z nisko wszytą pachą. Był to również główny powód dla którego niezbyt często sięgałem do tych marynarek. Pierwotnie miałem ambitny zamiar wyprucia ich samodzielnie, finalnie okazało się jednak, że przez specyficzne, maszynowe przeszycie wszystkich części składowych nie będzie to wcale zabieg prosty.  Na szczęście dla mnie, Karol Rzeszutko z poznańskiej pracowni krawieckiej Krupa & Rzeszutko, poradził sobie z tym mankamentem bezproblemowo. W pięciu marynarkach (pozostałe modele po liftingu pojawią się w kolejnych postach) za jednym zamachem ; )

Kolejna składowa, to spodnie uszyte przez polską markę Benevento. Pierwszy raz miałem z nimi do czynienia jakieś dwa lata, podczas łódzkiego feszynłika, jednak nasze drogi zeszły się ponownie dopiero niedawno. Zaciekawiony podesłanymi przez nich próbkami tkanin zdecydowałem się na dwie pary, szaro-beżowy len oraz cienką wełnę o ciekawym melanżowym odcieniu niebieskiego, z bliska przypominającym dżins. Ta druga zresztą przypadła mi do gustu do tego stopnia, że pomimo uszycia jej z myślą o paryskiej sesji (na blogu pojawi się już niedługo), zdecydowałem się zabrać ją również do Florencji. Muszę przyznać, nie zawiodłem się, bo całkiem dobrze poradziła sobie w tamtejszych, bojowych warunkach, a i całkiem przyjemnie wkomponowała się w prezentowany zestaw.


Dodatki, to sprawka znanej już chyba większości moich Czytelników, marki Poszetka.com. Z racji tego, że zazwyczaj decyduję się na krawaty w odcieniach granatu i niebieskiego, przy okazji Pitti Uomo pozwoliłem sobie na więcej swobody i pomimo automatycznej chęci dobrania granatowego zwisu, wybrałem coś z poza swojej intuicyjnej palety (tj. beżowy krawat w niebieskie groszki, 50% bawełna / 50% jedwab, bez podszewki). Muszę przyznać, że wyszło mi to chyba na dobre, bo bardzo podoba mi się efekt finalny, zwłaszcza w połączeniu z jasnobeżową, lnianą poszetką, również w groszki.



Jedynym odstępstwem od estetyki typowej dla Lino Ieluzzi były stopy, a dokładniej to co na nich było lub też nie. Lino, oprócz monków, które nosi w różnych wariantach nosi praktycznie na okrągło, jest chyba jednym z nielicznych pozostałych, którzy również latem noszą do butów długie skarpety. Ja jednak postawiłem na moje ulubione zamszowe loafersy w zestawie z niewidocznymi (na zdjęciach można je dostrzec) stopkami.





Podczas sesji, która odbywała się tuż przed główną bramą na teren targów natrafili na nas Roman Zaczkiewicz - Szarmant oraz Mikołaj Pawełczak - Blue Loafers, nie mogłiśmy więc nie zrobić sobie pamiątkowego zdjęcia.


foto. Patiness


marynarka / db jacket - Zara
koszula / shirt - second hand
spodnie / trousers - Benevento
krawat / tie - Poszetka.com
poszetka / pocket square - Poszetka.com
loafersy / tassel loafers - Massimo Dutti
zegarek / watch - Daniel Wellington
okulary / sunglasses - Bench



Partnerzy wpisu:


Brak komentarzy