Obsługiwane przez usługę Blogger.

Place du Trocadero - Paris

Nie jest chyba dla nikogo, żyjącego w naszym kręgu kulturowym, specjalną tajemnicą, że za kilka dni dobiegnie końca kolejny rok kalendarzowy. Utarło się, że moment przejścia należy ubarwić zabawą kończącą się nierzadko, symulacją lotów kosmicznych tudzież podróżą w przestrzeni i czasie. Oczywiście nie warto sprawdzać się w roli alkoholowej wersji pilota NASA (pozostawmy miejsce do popisu wujkom, szwagrom i Sebom), warto natomiast zadbać o odpowiedni strój. 

Zestaw z kolejnej paryskiej sesji dla Poszetka.com sprawdzi się tutaj idealnie.


3, 2, 1...Wyprzedaże!

Rozpoczął się właśnie czas zimowych wyprzedaży. To świetna okazja, aby uzupełnić nasze garderoby o nowe (brakujące) elementy stylowej układanki. Ceny często spadają do całkiem przyzwoitych kwot, adekwatniej oddając jakość wykonania owych dóbr. Nie znaczy to jednocześnie, że mamy decydować się pod wpływem impulsu na rzeczy słabe jakościowo, których żywotność, przy pomyślnych wiatrach i zakazie użytkowania, oscyluje wokół jednego sezonu. To prawda, że proces reklamacji wadliwego towaru, pochodzącego z dużych sieci, często skonstruowany jest tak by zadowolić klienta (np. "przyjmujemy wszystko, na co masz paragon" w wykonaniu H&M). Nie możemy jednak zapomnieć, że  za każdym razem gdy kupujemy coś bez zastanowienia, przyczyniamy się do wielu negatywnych zjawisk. Począwszy od pustki w portfelu, aż po masowe zanieczyszczenia wód i powietrza, czy też wycinanie lasów. 


Ups, chyba trochę za dużo patosu. Fakt, faktem, temat związany z masową konsumpcją to bardzo rozległa materia z wieloma zmiennymi i ciężko zająć jednoznaczne i jedyne słuszne stanowisko w tej sprawie. Nie mam nawet takich aspiracji. Dobrowolnie poddać się linczowi także nie zamierzam. Powoli dociera do mnie jednak znaczenie jakości i jej wyższość nad ilością. Nic nowego, w końcu balans i umiar to podstawa.
Niestety, nie jest to droga prosta i wymaga jeszcze więcej wprawy niż poszukiwanie stylu w relacjach między samymi formami, fasonami, itp., itd. Jednocześnie w dalszym ciągu nie zamierzam rezygnować z rozwiązań będących w zasięgu większości z nas.

Zatem udanych łowów i wiele rozwagi!

Le Pre aux Clercs - Paris

Po urokliwej, aczkolwiek deszczowej Pradze, przyszła pora na wycieczkę do Paryża. Dla odmiany, równie deszczowego. Dwa z trzech spędzonych tam dni minęły nam pod znakiem deszczu we wszystkich możliwych wariantach. Próbowaliśmy jakoś ograć ten temat, ale jedyne co udało się nam  w ten sposób uzyskać to połamany parasol (ja w powietrzu, parasol dotyka ziemi - wytrzymałość materiału < moja masa). Co ciekawe, wszystkie zdjęcia z tych prób znajdowały się na dysku, który niedługo po naszym powrocie do Polski zamilkł na wieki.

Na szczęście dla nas, był jeszcze dzień trzeci.


Most Karola

Czy wiecie, że w 2007 roku rozpoczęto gruntowny remont jednego z najbardziej rozpoznawalnych zabytków Pragi, tj. Mostu Karola, którego finałem było nałożenie na konserwatorów rekordowo wysokiej kary (około 3 mln koron czeskich)? W wyniku licznych zaniedbań, ponad 300 zabytkowych kamieni zaginęło lub co ciekawsze, znalazło się w ogródkach prywatnych osób. Te które udało się zachować wstawiano na przypadkowo wybrane miejsca, a ubytki uzupełniono tanią zaprawą. Brzmi znajomo? 

Oczywiście mógłbym tutaj zrobić kolejną dygresję, np. o Edwardzie Kelley lub Manuskrypcie Voynicha, ale myślę, że na dziś wystarczy nietypowego podejścia do "zwiedzania". Zapraszam zatem na nasz kolejny film dla Poszetka.com ; )

WERSJA VIMEO:



WERSJA YOUTUBE:


Praga po raz drugi

Gdy za oknami pogoda nie nastraja do szaleństw z marynarkami, warto postawić na coś co zapewni nam odpowiedni komfort termiczny, jednocześnie nie pozbawiając nas przyjemności zabawy związanej z uzewnętrznianiem naszego stylu. Takim rozwiązaniem są warstwy.

Praga no.1

Kilka lat temu, bodajże w okolicach roku 2008, furorę w polskim internecie robił niejaki Jozin z Bazin, a dokładniej Ivan Mladek z tym utworem właśnie. Nie każdy pamięta o co dokładnie w tym całym zamieszaniu chodziło, ale chyba wszyscy pamiętają marynarkę pana Ivana. Tak, wielka, ciężka krata zdecydowanie zapada w pamięć. 
Nic więc dziwnego, że bohaterką jednej z praskich sesji dla Poszetka.com, jest właśnie "taka" marynarka. Ot małe kraciaste oczko w Waszą stronę ; )



Trzy Pe

Od początku listopada częstowałem Was wzmiankami na temat projektu, który wspólnie z Patiness, autorką zdjęć, a prywatnie moją dziewczyną ; ), realizujemy. Dziś nadszedł TEN dzień i mogę napisać nieco więcej.

Sprawcą całego zamieszania jest Poszetka.com wraz ze swoją najnowszą kolekcją: Jesień / Zima 2013/14

Dla niewtajemniczonych: Jest to rodzinna firma z siedzibą w Katowicach, specjalizująca się przedewszystkim w ręcznie wykonanych poszetkach, krawatach, szalach i fularach, ale w ich ofercie można również znaleźć spinki do mankietów oraz skórzane etui na książki, kalendarze czy też iPady. To co wyróżnia ich na polskim rynku, to jakość używanych materiałów (min.: wełna, jedwab i len), dbałość o detale oraz zaangażowanie w realizację nieszablonowych pomysłów. W dwóch słowach: dobre i polskie!

Biorąc pod uwagę powyższe, nie było innej opcji, nasze drogi musiały w końcu się spotkać. Rezultatem tego spotkania jest seria zdjęć, których tłem są trzy miasta: Praga, Paryż oraz Poznań. Ich nazwy oczywiście nie są tutaj przypadkowe ; )

Nie będę wcale ukrywał, że realizacja tego projektu sprawiła nam nie lada przyjemność.


Poszczególne sesje wraz z opisami zaczną pojawiać się na blogu od jutra i potrwa to zapewne przez kilka najbliższych tygodni ; ). Ponadto, pojawi się również wpis o całym procesie powstawania + towarzyszące temu historie jak np. rozładowana bateria aparatu czy też kradzież telefonu naszej "pomocy", a prywatnie mojej siostry.

Do jutra zatem!

Minął rok

Dziękuję. To jedyne co przychodzi mi w tym miejscu do głowy. Bez Was, Czytelników, byłaby to jedynie kolejna zapomniana bocznica internetu. Jednocześnie nie uważam, że jest to centrum tętniącej życiem metropolii, ale pierwszy, w mojej blogowej karierze, rok, spędzony na przytulnych przedmieściach, obfitował w wiele bardzo pozytywnych zjawisk, a to dobry znak. 


Dzięki Waszemu zaangażowaniu wygrałem między innymi, organizowany przez Allegro.pl konkurs. Ponadto byliście bezpośrednimi lub pośrednimi sprawcami wielu innych pozytywnych zjawisk, które miały miejsce w moim życiu. Kilka z tych okołoblogowych "sukcesów małych i dużych" możecie zobaczyć tutaj.

Część z Was miałem okazję poznać osobiście, z niektórymi nawet się zaprzyjaźnić. Bardzo mnie ten fakt cieszy, to miło poznawać ciekawych ludzi stojących za anonimowymi zlepkami liter ; )

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że prezentowane przeze mnie treści nie przypadły i zapewne w przyszłości także nie przypadną do gustu wszystkim, ale nie takie są moje aspiracje. W najbliższym czasie planuję wprowadzić kilka zmian, które wpłyną na funkcjonowanie bloga. Mam nadzieję, że będzie to dotyczyć także częstotliwości prezentowanych tutaj treści. W swoich działaniach nie chciałbym jednak błądzić niejako na oślep, dlatego przygotowałem, składającą się z 10 pytań, ankietę wielokrotnego wyboru. Jeżeli tylko będziecie mieli ochotę podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami, zapraszam do zapoznania się z nią oraz co ważniejsze, wypełnienia.


Z góry dziękuję za poświęcony na ankietę czas i do zobaczenia w kolejnym poście ; )

Kurtkokoszula

Miał być dzień, minął tydzień. Prawdę mówiąc, zdjęcia prezentowanego dzisiaj zestawu czekają na publikację od kilku tygodni. Na szczęście już wkrótce będę mógł podzielić się z Wami efektami pracy, która ostatnio tak skutecznie zajmowała mi czas ( i czyni to w dalszym ciągu). 

Ci, którzy zaglądają tu regularnie mogą zauważyć, że nieoficjalnym tematem przewodnim tegorocznej jesieni na moim blogu stały się różnego rodzaju pikowane okrycia wierzchnie.
Tym razem nie będzie inaczej. Szanowni Państwo, chciałbym zademonstrować Wam, wykonaną z bawełny przypominającej mieszaninę dżinsu z flanelą, pikowaną kurtkę w formie koszuli. Niemały misz-masz, prawda?



Snusmumriken*

Październik 2013 zapisze się w mojej pamięci jako miesiąc wyjątkowo cichy jeśli idzie o działalność blogową, co przy mojej i tak lichej frekwencji, może być dość mocno odczuwalne. Na całe szczęście, nie jest to w najmniejszym stopniu podyktowane brakiem pomysłów (na moim dysku "zalega" materiał w postaci zdjęć i wstępnych szkiców na co najmniej miesiąc publikacji), dużo się jednak wokół mnie dzieje i nie potrafię skutecznie utrzymać wewnętrznego pionu. Tych wszystkich, którzy wyczekują na nowe posty, bądź też odpowiedzi na zapytania wysłane do mnie, przepraszam i obiecuję, że będę intensywnie pracował nad poprawą tego stanu rzeczy. 

Tyle tytułem wstępu, pora na esencję dzisiejszego posta.


W lutym tego roku, w poście "And the winter is..." użyłem bardzo podobnego zestawienia elementów bazowych, tj. pikowanej kurtki oraz granatowych spodni będących h&m'owską wariacją na temat chinosów (swoją drogą, warto zwrócić uwagę na materiał, z którego są wykonane - 97% bawełna + 3% elastyna = optycznie świetnie wyszczuplają, a przy tym bardzo ładnie "pracują" podczas użytkowania). Tym razem jednak, postawiłem na sprawiający wrażenie znacznie bardziej "potarganego wiatrem", wygląd.

DIY / zrób to sam - torba / shopping bag

Od maja, kiedy to na blogu pokazałem konkursowy zestaw z samodzielnie wykonaną z dżinsowej koszuli torbą, dostałem od Was kilkanaście maili z zapytaniami odnośnie technicznych aspektów wykonania tejże. W odpowiedzi wszystkim i każdemu z osobna obiecywałem, że za czas jakiś pojawi się na blogu post poruszający ten temat. Dziś jest ten dzień.


Na wstępie warto zauważyć, że o ile nie jesteście wirtuozami maszyny do szycia tudzież tworami w stylu Edwarda Nożycorękiego, będziecie musieli uzbroić się w (oprócz niezbędnych narzędzi, o których słów kilka poniżej) dużą ilość wolnego czasu, determinacji i samozaparcia. Na szczęście świadomość wykonania "czegoś" samodzielnie potrafi zrekompensować wiele niedogodności.

Inspiracje Allegro - rozstrzygnięcie konkursu

Na wstępie dziękuję bardzo za zainteresowanie, a także Wasze zaangażowanie w realizację konkursowego zadania. Otrzymaliśmy wraz z Allegro.pl prawie 50 zgłoszeń. Na szczęście mam ostatnio problemy z kręgosłupem, dlatego przykuty do łóżka, mogłem spokojnie przejrzeć i przeanalizować wszystkie propozycje. 

Po długim namyśle postanowiłem nagrodzić rozwiązanie, które pomimo ingerencji w zaproponowany zestaw, nie zmienia bazy, a dodane elementy subtelnie, aczkolwiek stanowczo, wnoszą całość na wyższy poziom. Bardzo spodobało mi się zastąpienie swetra kataną, która z jednej strony wprowadza duże zmiany, ale z drugiej, z racji tego samego koloru, pozostaje w harmonii ze stanem wyjściowym. Na uwagę zasługuje również funkcja jaką ta katana ma spełniać, tj. warstwy pośredniej między koszulą, a zaproponowaną jako drugi element, marynarką. 
Rozwiązanie to, od jakiegoś czasu, bardzo często pojawia się na różnych męskich blogach poświęconych "ekscentrycznej klasyce" czy też zdjęciach z Pitti Uomo, u mnie jednak jeszcze nie zagościło. Czyli kolejne punkty za znajomość trendów i nie sugerowanie się mną.
Co do samej marynarki, to zaproponowany kolor akceptuję w 100%, wzbogaca bazową paletę ale nie pretenduje do zajęcia i zdominowania pierwszego planu.
Ostatnim, ale nie mniej istotnym elementem, który wpłynął na moją decyzję, jest sensowny przedział cenowy w jakim mieszczą się zaproponowane produkty. Nie wiem na ile świadomy był to zabieg, ale doceniam ; )

A tutaj konkursowy zestaw wraz ze zwycięskimi elementami:


Oraz argumentacja Zwycięzcy:

 "W stylizacji zamieniłbym sweter na kurtkę jeansową (http://inspiracje.allegro.pl/oferta/5241415c785220561acf1ffa), a jako okrycie wierzchnie dodałbym marynarkę (http://inspiracje.allegro.pl/oferta/5243f03c785220610c4248c0).

Marynarka ma fajny, niestandardowy, jesienny kolor. Myślę, że ciekawie wyglądałaby założona na tę kurtkę jeansową i w połączeniu z koszulą stworzyłaby interesującą kompozycje. Jednocześnie dawałaby całkiem niezłą ochronę przed kapryśną jesienną aurą.

Pozdrawiam,
Michał"

Zwycięzcy gratuję wygranej bankowej karty upominkowej o wartości 500zł, a wszystkim Uczestnikom dziękuję raz jeszcze za udział i mam nadzieję, że "do zobaczenia" przy następnej takiej okazji!

Cytadela


Konkurs, przygody z maszyną, zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia, wyjazd na otwarcie wrocławskiej Piazza Di Moda, próby zespołu... A wszystko to w ciągu ostatniego tygodnia, w czasie wolnym od pracy, z kulminacją w dobiegający właśnie końca weekend. Dość dużo, ale lubię to!
Dosłownie przed chwilą zakończyłem przygodę z szyciem torby. Jeszcze w tym tygodniu pojawi się wpis poświęcony w całości temu przedsięwzięciu. Kolejnych, zapowiadał nie będę, bo pewnie jak zwykle, nastąpi jakiś czasowy poślizg.


Dzisiaj natomiast kolejny jesienny zestaw.


Len na jesień

No właśnie, czy len nadaje się na okrycie wierzchnie jesienną porą? Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, ale i zmiennych jest znacznie więcej, więc bez dokładniejszego określenia warunków, nic w sprawie odpowiedzi nie wskóramy. 
Zastanawiałem się czy może nie ma tutaj podobnej zasady, do tej występującej w przypadku kapelusza panama, którego nie powinno się zakładać po 15 września. W 1922 roku w Nowym Jorku, w związku z tym faktem wybuchły nawet zamieszki. Nie znalazłem jednak niczego takiego, pozwoliłem sobie zatem na tymczasową odpowiedź podyktowaną sercem w asyście rozumu. Otóż, jeśli temperatura powietrza nie zachęca do romansu z grubą wełną, słońce świeci w najlepsze przyjemnym pomarańczowawym światłem, a na ulicy nie zalega warstwa białego puchu, nie ma w lnianej marynarce niczego złego.
Zresztą, sami oceńcie.


Inspiracje Allegro - jesień

Jeszcze nie tak dawno pisałem na tym blogu o konkursie Trzymaj Fashion z pozycji jego uczestnika, a finalnie laureata. Dzisiaj role się odwróciły i to ja mam przyjemność zostać jurorem w kolejnym, organizowanym przez Grupę Allegro konkursie. 


Tak, zgadza się, dziś na blogu KONKURS!

Booster

Jeden post w ciągu tygodnia, to zdecydowanie za mało, tym bardziej, że uzbierało się kilka tematów którymi chciałbym się z Wami podzielić. W związku z tym, od przyszłego tygodnia, tj. od jutra, postaram się zwiększyć częstotliwość do 200% dotychczasowej normy ; )

Tymczasem, jeden z dwóch, uchwyconych w ciągu weekendu, zestawów.


W czasach, gdy byłem dzieckiem, a później również początkującym nastolatkiem, nic tak nie rozbudzało mojej wyobraźni jak plakaty zapowiadające przyjazd do mojego rodzinnego Przemkowa cyrku lub też wesołego miasteczka. O ile wraz z wiekiem fascynacja zwierzętami na cyrkowej arenie ustąpiła miejsca próbom niwelowania zgubnego wpływu na ich okrutny los, o tyle zamiłowanie do wszelakiej maści maszyn miotających pozostała. Jest to zabawne, ponieważ jestem posiadaczem dość pokaźnego lęku wysokości. Gdy byłem dzieckiem, bałem się chodzić po schodach przy barierkach, a sny o mostach przestały mnie nękać zaledwie kilka lat temu; ). Co ciekawe, uwielbiam z tym lękiem igrać, gdy tylko mam ku temu okazję. 
Ku mojej ogromnej radości taka okazja pojawiła się właśnie w ten weekend. Otóż, do Poznania przyjechało wesołe miasteczko. Status mojego ubiegłorocznego faworyta utrzymał Booster, czyli "wiatrak" o średnicy około 30 m (wg. obsługi 40 m) rozpędzający się do dobrych kilkudziesięciu kilometrów w orientacji wertykalnej. Sama radość, polecam!

Na dwa

Dziś szybko i klubowo. Szybko, bo pomimo licznych prób i zaklęć czas nie zaczął się rozciągać, a klubowo bo marynarka. ...A dokładniej klubowa marynarka. Cienka, bez podszewki na plecach, wykonana z bawełnianej piki, dwurzędówka w kolorze granatowym. Znacie ją zapewne z kilku innych blogów, dziś zagościła także u mnie.


La Bottega

Koniec lata zbliża się do nas nieuchronnie, a co za tym idzie, coraz cześciej zamiast żaru, z nieba pada deszcz (wiem, że użyłem już tego sformułowania, ale cóż, ładne jest i chwytliwe;)). 
Osobiście do pukającej w okna jesieni nic nie mam, co więcej, jesienne powietrze odkłada w moich płucach dodatkowe pokłady kreatywności (często połączone z twórczym niepokojem) znad Skandynawii, co swoje przełożenie ma zwłaszcza na tematy około zespołowe (być może na funkcjonowanie bloga również będzie miało wpływ, zobaczymy).



Nie uprzedzajmy jednak zbytnio faktów. Dziś jedno z ostatnich, typowo wakacyjnych zestawień w tym roku. Dla odmiany kolory dominujące to biel i granat ; ). Dla odmiany dodam również, że bardzo lubię te kolory, a białe spodnie (których tu dzisiaj nie ma) z garderobianej ciekawostki zamieniły się w jedne z najczęściej użytkowanych, do tego stopnia, że kupiłem na wyprzedażach drugą parę. Teraz pozostaje "tylko" kwestia dopasowania w łydkach, o czym mam nadzieję, wkrótce.

Blue Blood

Pamiętacie tę marynarkę, a dokładniej zdjęcie tejże na moim grzbiecie opublikowane na instagramie ( oraz fb) pod koniec czerwca? Chodziła mi tak intensywnie i sukcesywnie po głowie, aż w końcu wychodziła sobie miejsce w mojej garderobie. Pierwotnie kosztowała 599 zł, ja kupiłem ją za 199 zł, ostanio jej cena spadła do poziomu 99 zł. Nie byłem jednak w stanie czekać tak długo i tym samym stracić potencjalną szansę jej nabycia. Od momentu gdy pierwszy raz ją ujrzałem, a następnie przywdziałem, wiedziałem że to jest to. Błękitna, dwurzędówka w kratę, w sam raz na lato i w sam raz na Pitti (nie dziś, nie jutro, nawet nie na kolejną edycję, ale pewnego dnia na pewno) ; )


Dodatkowym atutem przemawiającym na jej korzyść oprócz wcześniej wymienionej triady był (i jest nadal) jej materiał, tj. mieszanka lnu z bawełną w stosunku 50/50. Dlaczego miało to dla mnie znaczenie?

Czasem słońce...

...czasem deszcz. Np. teraz za moimi oknami. Jestem jednak po urlopie, wypoczęty, zregenerowany, pełen pomysłów i zapału do ich realizacji, więc aura za oknami nie nastraja mnie negatywnie... Nie wszystkie z tych twierdzeń są prawdziwe, ale mniejsza o to. Pewnie gdybym miał odpoczywać nawet do końca życia i tak bym finalnie wypoczęty nie był. Co do deszczowej pogody, to szczerze pisząc, taka mała zapowiedź mojej ulubionej pory roku wcale mi nie przeszkadza (tak, chodzi o jesień). 

Dobrze, wystarczy tych dygresji, zajmijmy się tym co przygotowałem jeszcze przed urlopem, a czego niestety nie udało mi się opublikować w trakcie jego trwania (z racji braku dostępu do internetu w "mojej" części bieszczadzkiego lasu).

Co prawda, zestaw, który dzisiaj prezentuję bardziej kojarzy z żaglówkami niż z ulewą, ale jak by nie było, pozostajemy w temacie wody. Podczas sesji z nieba także coś się lało, a że był to żar, to już inna sprawa ; )

Jezioro

Jak już część z Was mogła zauważyć, wprowadziłem w sferze wizualnej bloga pewne zmiany, nad kolejnymi wciąż się zastanawiam. Mam nadzieję, że to dopiero początek tychże, chociaż dla części Czytelników będzie to zapewne początek mojego końca. No cóż, Metallica też się skończyła i gra do dzisiaj, zobaczymy jak będzie ze mną...

Bread & Butter raz jeszcze

O samym Bread & Butter pisałem już ostatnio, dzisiejszy post natomiast poświęcony jest mojej osobie podczas tego wydarzenia. Pisząc "mojej osobie" mam na myśli moją zewnętrzną powłokę, czytaj "odzienie".




Zestaw kolorystycznie podobny do tego z drugiego wpisu konkursowego Trzymaj Fashion , całość jednak różni się użytymi elementami. 

Bread&Butter Berlin - Connect

Dziś przyszedł czas na relację z ostatniej edycji międzynarodowych targów mody ulicznej Bread & Butter Berlin. O samym B&B wspominałem już tutaj oraz tutaj. Obie wzmianki pozbawione były jednak merytorycznej okrasy, a przynajmniej jej znamion. Dzisiaj nie zamierzam tego zmienić.

2 in 1 that's indie time!

Staropolskim obyczajem wpadam na bloga swego, traktowanego po macoszemu, pędem. Prawdę mówiąc / pisząc,  wpadam od połowy tygodnia i aż do tego momentu bez skutku większego. No cóż, nie dla mnie "praca na 3 etaty plus wieczorne zbieranie szparagów", cytując krytyczny komentarz pod jednym z artykułów o zarobkach topowych blogerów. Po co o tym wszystkim piszę? Otóż tytułem wstępu. I to nie byle jakiego wstępu. Dziś zabieram Was w podróż do mojej odzieżowej przeszłości.

6.13

Mamy już za sobą praktycznie połowę lipca, ale jak wspominałem ostatnio, dużo wydarzyło się tego roku w czerwcu i teraz przyszła pora na małe podsumowanie, na obszerniejsze, jak zwykle, nie ma niestety czasu.


Rzymskie wakacje

Czerwiec to bardzo specyficzny miesiąc. Być może jest to spowodowane faktem bycia "w połowie roku", a być może jak zwykle wymyślam. Jedno jest pewne, czerwiec to miesiąc moich urodzin oraz miesiąc obfitujący w różne, nie spotykane nigdzie indziej, w skali roku, wydarzenia.
Tym razem zleciał mi bardzo szybko, a to za sprawą licznych wyjazdów w celach "około modowo-stylowych" w praktycznie każdy weekend. Więcej o tym w kolejnym poście, jak tylko uda mi się złapać oddech ; )
Tymczasem, zajmijmy się tym co udało mi się z siebie  wykrzesać wraz z nastaniem lipca. 


Przejrzałem ostatnio swojego bloga i okazało się, że posty, w których jestem w marynarce, nie pojawiają się tu zbyt często. Jest to tym bardziej zadziwiające, gdyż przez cały czas myślałem, że stanowią one znakomitą większość... No pięknie.

Wiatr w żagle

Cześć i czołem!

Ostatni post poświęcony był finałowemu zadaniu w konkursie Trzymaj Fashion. Koniec końców, moja stylizacja spodobała się jurorom do tego stopnia, że to mnie wybrali na zwycięzcę. Dziękuję im za to bardzo!

Wielkie dzięki także dla Was, za wsparcie i zainteresowanie oraz dla Wszystkich uczestników, za chęć rywalizacji i odwagę wyjścia przed szereg; )

Nagrodą w konkursie były między innymi warsztaty, na które wstać muszę za niecałe 6 godzin, co w moim przypadku oznacza jedną wielką niewiadomą i dużo słów na "k" rano... jeśli w ogóle "poranka" doświadczę ; ) Jeśli tak się stanie, możecie liczyć na relację ...a przynajmniej ja na to liczę)


W związku z powyższym nie będę przynudzał i przejdę do sedna dzisiejszego tematu.

Trzymaj Fashion - u wybrzeża

Ahoj! To już ostatni konkursowy post z cyklu Trzymaj Fashion. W ty miejscu, jeszcze raz dziękuję Wam za wsparcie i miłe słowa, Wasze zainteresowanie, to dla mnie najlepsza motywacja!


Tym razem zadanie polegało na przygotowaniu stylizacji z użyciem linek żeglarskich. W duchu przeczuwałem, że finałowe zadanie nie mogłoby być tak łatwe i że kryje się tam jakieś "haczykowe ale". Allegro.pl nie zawodzi w takich chwilach. "Ale" było ; ) Kolory linek iście festynowe aczkolwiek z pomarańczowym (kolorem tego sezonu na marginesie) motywem przewodnim.
Tego postanowiłem się trzymać i połączyć w jedną logiczną całość wszystkie dotychczasowe działania w ramach konkursu, tj. kontrast, wiosenne podejście d otematu z DIY oraz niesztampowymi rozwiązaniami. 

Brooklondon'roll

Cześć!

Na wstępie dziękuję Wam za wszystkie oddane na mnie głosy, zarówno w konkursie Modne Kreacje, jak i w Trzymaj Fashion. Kilka miesięcy temu, kiedy zaczynałem swoją przygodę z blogowaniem, nie zakładałem nawet, że to wszystko rozwinie się w tak dynamiczny i sprawiający mi tyle radości sposób. W dużej mierze ma to miejsce dzięki Wam, rzecz jasna ; )

Żeby było zabawniej, w ubiegły wtorek znalazłem się w "Pytaniu na Śniadanie" i miałem przyjemność, wraz z Vanitasem i Seconhand Dandym, powiedzieć kilka słów na temat blogowania, poszukiwania własnego stylu i męskiej blogosfery w ogóle. Nagranie możecie obejrzeć tutaj.

Dzisiaj chciałbym pokazać wam jak użyć atrybutów, tak zwanej, klasycznej męskiej elegnacji, tj. marynarki  oraz materiałowych spodni, w sposób, który z  męską elegancją nie ma zbyt wiele wspólnego. Zdjęcia zostały zrobione jakieś dwa tygodnie temu, w zamierzchłych czasach, gdy na swej głowie miałem jeszcze włosy (no cóż, może do mnie powrócą wraz z ciepłą morską bryzą...)

Trzymaj Fashion, koszulę też możesz

Tego jeszcze nie było, jeden dzień, dwa posty. No cóż, czas goni i przestać nie ma zamiaru, ale to dobrze bo i efektywność wzrasta.
Tym razem mamy do czynienia z kolejnym konkursowym zadaniem, a dokładniej stylizacją z dżinsową koszulą w roli innej niż koszulowa. Serio? Ok! 

Co, gdzie i jak, czyli o tym skąd i dlaczego...

Wbrew pozorom, daleko mi do klasycznej elegancji, a w szafie, na chwilę obecną, mam tylko jeden garnitur i to w dodatku, w kolorze bordowym... ( co nie znaczy, że pewnego dnia nie będę miał ich więcej ; ) ) 
Estetyka najbliższa mojemu sercu to zdecydowanie smart casual okraszony nutką nonszalancji, balansujący między bruklińską zadziornością, a włoskim luzem. Ale to wszystko już wiemy, tudzież możemy się tego domyślić z treści poprzednich postów, a jak się zaczeło?

Back to...

Czas płynie nieubłaganie, a kolejny post będzie już dwudziestym w mojej półrocznej, blogowej działalności. W związku z tym, będzie on obiecanym (nie raz i nie dwa razy) postem poświęconym  mojemu ciuchowemu know how ; )

Ale to za dni kilka...

Tymczasem, zabawa w wiosenno letni zestaw z kardiganem w roli marynarki (w moim odczuciu to zdecydowanie lepsza opcja niż dresowe blejzery). Jest lekko, letnio i gdzieś w pół drogi między preppy, a sailor/mariner look. Taki też był zamiar.

Trzymaj Fashion, uwolnij kolor

Jak już zapewne duża część z Was wie, wraz z czternastką innych blogerek / blogerów, dostałem się do drugiego etapu kokursu Allegro.pl - Trzymaj Fashion.
W związku z powyższym musiałem przygotować kolejną konkursową stylizację oscylująca wokół wiosenno-kolorowych klimatów.

W tym celu wyciągnąłem z szafy dawno nie noszoną turkusowo-miętową koszulę i mianowałem ją osią całego zestawu (wszystkie kolejne elementy dobierałem pod nią - polecam taką zabawę - dzieje się dużo, szybko i intuicyjnie ; ) ). 

Garbary Bay

Miał być post poruszający kwestię sposobów nabywania przeze mnie ciuchów oraz tematów z tym procederem związanych, a wyszło to co wyszło. Jak zwykle. 
Nie mam wybitnie lekkiego pióra, to pewne, ale pisanie nie sprawia mi także większego problemu (chociaż od zawsze uciekałem przed koniecznością "pocenia" prac pisemnych...wszelakich). Teraz jednak powodem jest brak czasu, a raczej chwilowy problem z jego organizacją po godzinie 20 (wtedy właśnie mam "teoretycznie" czas na blogową aktywność). Tak czy siak, pora to zmienić i taki jest plan, a jak będzie z jego realizacją? Zobaczymy.

Trzymaj Fashion, kontrastuj jakby jutra miało nie być

Jak zwykle w pośpiechu i jak zwykle cierpi na tym treść. Na szczęście nikt nie czyta moich wypocin, więc dużej straty dla ludzkości w tym aspekcie raczej nie będzie ; )
A tak już na poważnie (tak, jestem niezwykle zabawnym człowiekem, niczym dr. House męskiej blogosfery...), to kolejny post będzie opierał się właśnie na słowie pisanym, ale o tym w odpowiednim czasie, którego zdefiniować w chwili obecnej nie potrafię.


Dzisiejszy outfit, jest równocześnie zgłoszeniem do konkursu organizowanego przez allegro.pl, Trzymaj Fashion.

FPFWP część druga, ostatnia

Jak obiecałem, tak też czynię.

Dzisiaj słów kilka o  dniu czwartym, a dokładniej o tym co tego dnia miałem na sobie, bo o smakowite opisy samej imprezy zatroszczyli się już nasi czołowi blogerzy. 
Zauważułem, że zdaża mi się coraz częściej lokować swoje stylistyczne upodobania w pozornym rozgardiaszu wskazującym raczej na ubieranie się w pośpiechu (co jest prawdą) w przypadkowo napotkane na swej drodze rzeczy(to już nie do końca, ale nie ma na to reguły), niż w wymuskane stylizacje zapinane na ostatni guzik...i bardzo mi się ten stan rzeczy podoba. Ale o tym w kolejnym poście, bądź też za posty dwa ; ) 

FPFWP, część pierwsza

Cześć, czołem!

Kompletnie nie wychodzi mi ostatnio rozpisywanie się na jakikolwiek temat, a dokładniej wygospodarowywanie czasu na tę że czynność. Niestety i dzisiaj nie będzie inaczej.

Z racji faktu czterodniowego pobytu na Fashion Philosophy Fashion Week Poland miałem okazję pobawić się nieco odważniejszymi i bogatszymi formami, które z klasyczną męską elegancją mają tyle wspólnego, co ja z wiedzą na temat mody w ogóle. Dlatego też pozwolę sobie na milczenie zamiast podsumowania całej imprezy, tym bardziej, że z jedynego pokazu, na który udało mi się wybrać, najbardziej przypadła mi do gustu muzyka (Rebeka na żywo).

Black jacket, red duck, cheeky smile, no bike...

Heja hoł! 
Komputer już jest, ale z czasem w dalszym ciągu ciężko, ponadto od środy do niedzieli FPFWP w Łodzi. Swoją drogą, śmiało zaczepiajcie, jeśli ktoś mnie zauważy ; )
W związku z powyższym dzisiaj również treść będzie tylko marginalnym dodatkiem do zdjęć.

Tak jak w poprzednim poście, główną osią jest chusta z motywem kaczek (istną kopalnią tego typu skarbów są wszelakiej maści lumpeksy / second hand'y - i tu szybka odpowiedź naj jedno z zadanych mi pytań, tak korzystam z ich usług ; ) ). Tym razem jednak postawiłem na bardziej motocyklowo-rock&roll'owy look wymieszany z południową zawadiacką "elegancją", zresztą sami zobaczcie co z tego wyszło:

Duck You!

W dalszym ciągu pozbawiony jestem swojego komputera, ale ile można czekać na lepsze czasy?
Intensywnie ale niezbyt długo, taki też będzie dzisiejszy post.

Ostatnio, ogarnięty typową dla mnie, około wiosenną melancholią, uciekam w marzenia o domu położonym nad górskim jeziorem, samotne wypady w głąb lasu, motocyklowe wędrówki po pustkowiach i inne tego typu przejawy dzikości serca ;)

Wspaniałym ukoronowaniem tego "snu drwala" jest moja dzisiejsza stylizacja. Flanelowa koszula wraz z cienką, aczkolwiek ciepłą, pikowana kamizelką jeździecką, obszytą brązowym zamszem, mówią same za siebie. Znoszone dżinsy oraz chusta z motywem szybujących kaczek potęgują jeszcze bardziej urok "zawadiackiego chłopaka z sąsiedniej farmy". Wiadomo, z takim konie kraść. A jak coś kraść, to w wygodnych butach, dlatego wybór ponownie padł na moje CLAE ; )

"Adidasy"

Cześć!

Planowałem poruszyć (czyt. rozpisać się niemiłosiernie) dzisiaj temat nonszalancji w modzie męskiej inspirowanej klasyką oraz zabawy elementami, z tą klasyką, nie mającymi zbyt wiele wspólnego ( np. moje buty z dzisiejszej sesji). Tak się jednak składa, że przedwiośnie jest nieznośne nie tylko dla mnie. Otóż mój kochany, biały macbook, który służył mi dzielnie przez ostatnie 6 lat, wydał dzisiaj ostatnie tchnienie i odszedł do lepszego miejsca dla wszystkich komputerów tego świata...
Obecnie pracuję na jego złym bracie bliźniaku, który za nic ma sobie więź jaka,  przez te wszystkie lata, łączyła mnie z jego ziomkiem. No cóż, bywa i tak, o nonszalancji (zwanej przez Włochów "sprezzatura") będzie jeszcze czas porozmawiać.

Poliż Street Style


W ostatnim czasie, ponownie zresztą, moją głowę zaczął zaprzątać temat poziomu naszej mody ulicznej, a w szczegółności aspekt estetyczny tego całego zjawiska (czyt. brak takowego w większości przypadków) oraz przełożenie powyższego na rynek modowo-uliczny w Polsce.
Nie staram się tu być za wszelką cenę uszczypliwy, czy też krytyczny ponad miarę, przedstawiam swój punkt widzenia, tak więc jeśli ktoś nie chce poczuć się dotknięty niech dalszej części po prostu nie czyta ; )

Winter Mariner

Velkommen!

Zastanawiałem się jaki temat dziś poruszyć w części pomijanej przez większość "wzrokowców koncentrujących się na kolorowych obrazkach" i przyznam szczerze, że aż do tego momentu nie podjąłem ostatecznej decyzji...

Ok, nie będę dziś marudził, więc padło na obiecaną historię ze złamanym kluczem w roli głównej, za którą to rolę otrzymał złotą malinę oraz wyrok śmierci, ale po kolei:

W ubiegły poniedziałek moją misją było odwiedzenie 3 sklepów, w Łodzi, Kielcach oraz Częstochowie, odebranie gablot, bezpieczne zapakowanie tychże do powieżonego mi w tym celu dostawczego samochodu oraz nie mniej bezpieczny powrót do bazy. Nic wielkiego, standardowe zniszczenie Gwiazdy Śmierci. Okazało się jednak, że nie do końca praktyka poszła w parze z teorią...


Mustard Man


Hej!

Właśnie wróciłem z małego, wieczornego biegania (zainspirowany filmem "Poradnik pozytywnego myślenia" - przyjemnie się ten obraz ogląda, polecam;)). 
Lubię ten moment kiedy moja pamięć operacyjna zajęta jest tylko zadaniami typu "lewa, prawa" czy "wdech, wydech". Mam wtedy trochę czasu na przemyślenie i poukładanie w głowie innych tematów, które normalnie, w ciągu dnia, spychane są na boczne tory.
I tak, rozmyślałem sobie między innymi o stronie merytoryczno-technicznej mojego bloga. Stronę wizualną podciągnąłem na mniej żenujący poziom ostatnimi czasy (dzięki za wskazówki, Pati;)). 
Jeśli komuś chciało się zagłebić w okolice początków mojego pismaczenia (zamierzchłe czasy listopada 2012 roku), bądź też przeczytać mój "manifest"(rubryka "o mnie"), mógł zauważyć że pisałem wtedy o kreowaniu własnego stylu i o tym, że nie musi być to proces kosztowny. 
Otóż, podtrzymuję to zdanie, a co więcej, od teraz będę informował co, gdzie i za ile kupiłem (może komuś ta wiedza się przyda, tak czy siak informacja/wiedza lubi być wolna, nie będę jej więc zatrzymywał tylko dla siebie). Jeśli będą to rzeczy warte dokładniejszego opisania ( na przykład ze względu na ciekwą historię lub wyjątkowo atrakcyjny stosunek jakości do ceny, jak chociażby w przypadku mojego nowego, wełnianego garnituru wartego ponad 800 zł, a zakupionego za całe&okrągłe 105 zł ;) ) postaram się te tematy rozwijać.
Podsumowując powyższe:

"Cześć, jestem Outdersen i jestem szafiarką (szafiarzem?!)"

And the Winter is...


W sumie nie taka znów winter, bardziej wczesno późno średnia jesień. Tak czy siak, przyjemna pogoda, na jakiś autdorowy fotoszuting. Tym razem zapuściłem się w "teren" pozostawiając bezpieczne uliczki wokół mojego mieszkania na rzecz nieprzemierzonych połaci miejskiego parku. Nic, tylko brać Nova Scotia Duck Tolling Retriever'a i urządzić polowanie na kaczki.
Tak, wiem, pikowana kurtka "jeździecka" to absolutnie oklepany element garderoby w chwili obecnej, ale nie mogłem się powstrzymać przed nabyciem takowej. Na swoje usprawiedliwiene dodam tylko, że kupiłem wersję oliwkową, rzadziej spotykaną na ulicach, za to jedyną napotkaną na wyprzedażowych wieszakach "zary" ...Na szczęscie dla mnie ;)

Francja - Włochy - Norwegia - Polska

Na wstępie miałem pomarudzić jak to ciężkie jest pisanie postów i ile energii oraz czasu pożera, ale tak nie jest, więc o tym nie napiszę. Napiszę za to o moim małym epizodzie w roli "hobbiciego" modela.

I tu miejsce na dygresje:
1. dla niewtajemniczonych: mam 177 cm wzrostu, jestem więc modelem 1:2 przeciętengo faceta,
2. dla niziołków takich jak ja: w Chinach można przedłużyć kończyny operacyjnie -> nacinanie kości + szyny + rozciąganie = 1 cm / miesiąc, tona vicodinu rocznie, aż do śmierci oraz nieustanne konsolidajce kredytów konsolidacyjnych.

Wracamy do tematu.
Jak to zazwyczaj bywa, cała historia ma swój początek w przypadkowym spotkaniu dwóch przypadkowych osób, w nie mniej przypadkowym miejscu, zwieńczonym przypadkową rozmową.
Przypadkowe miejsce to warszawskie SOHO, w czerwcowy weekend roku 2012.
Przypadkowa osoba nr 1 to Maxime, francuz mieszkający od kilku lat w Polsce, pełen optymizmu i świeżego podejścia do tematu własnej firmy.
Przypadkowa osoba nr 2 to ja, przyszły autor tego "bloga".

Didaskalia mamy z głowy, możemy przejść do akcji.
Maxime zaproponował mi udział w sesji zdjęciowej związanej bezpośrednio z promocją jego najnowszego dziecka, a raczej serii dzieci, tj. OSTFOLD cases. Bajdełej, Ostfold jest jednym z 19 okręgów w mojej ukochanej Norwegii ;)

Kolde Drikke

Hej!
Właśnie wróciłem z Bread & Butter Berlin i przyznam szczerze, że tym razem nie doznałem iluminacji,  w prezentowanych kolekcjach powiało z lekka nudą , a (męskie) stylizacje zostały, w większości przypadków, "wyprodukowane" od jednego szablonu. Mimo to, w dalszym ciągu uważam, że jest to ten rodzaj imprezy, której, jeszcze przez długi czas, będzie brakować w naszym nadwiślańskim kraju. Profesjonalnie, konkretnie i na temat, bez zbędnego nadęcia, generałów i pawich piór (chociaż kolorowo było i to jak;)!).
Wkrótce postaram się sklecić obszerniejsze podsumowanie z obu B&B-owych wypadów, w którym będzie zdecydowanie mniej marudzenia (bo to naprawdę udana impreza), a tymczasem porcja zdjęć z ostatnie..., no właśnie, czego...? Bez względu na to, Endzoj:

Wróciłem!

Ja też jestem tym zaskoczony, ale takie są fakty. Poza tym, nie dam nikomu satysfakcji oglądania mojej porażki/zniechęcenia po zaledwie trzech neurotycznych wpisach. Planuję poprzestać na milionie (a czego, to już sobie sami dopowiedzcie).
Ok, wystarczy.
Już jutro (15.01.2013) rusza kolejna edycja międzynarodowych targów street fashion (prawdziwej mody ulicznej, nie tej w polskim wydaniu), Bread & Butter Berlin. Tak się składa, że dane mi będzie, po raz kolejny, cieszyć oczy i serce panującym tam klimatem, którego namiastka (z poprzedniej, letniej edycji) poniżej. Zdjęcia zrobione scyzorykiem, endzoj: