Obsługiwane przez usługę Blogger.

Minimalizm czy vintage?


Od dłuższego czasu jestem pod wpływem dwóch nie do końca zazębiających się ze sobą nurtów w klasycznej modzie męskiej. Mam tu na myśli minimalizm, cechujący się prostymi, klasycznymi formami i neutralną kolorystyką oraz wintydż inspirowany odzieżą roboczą oraz zapożyczeniami z militarnych uniformów. Dzisiejszy zestaw stanowi jedną z prób znalezienia ich punktu styku.

W związku z tym, z jednej strony mamy tu prostą formę składającą się z czterech uzupełniających się, aczkolwiek bardzo ograniczonych kolorystycznie elementów, z drugiej natomiast mocne wpływy estetyką "retro". I tak, jest tu skórzana kurtka inspirowana pilotką A2 / G1, jest dzianinowa koszula polo, są również wintydżowe dżinsy oraz tenisówki. W sumie to buty zostały zaprojektowane i wypuszczone na rynek w 1968 roku jako obuwie do gry w koszykówkę, ale nazwa zwyczajowa zrobiła swoje. Prawdę powiedziawszy, to buty te stanowią przyczynek do moich wewnętrznych rozterek. Kupiłem je jakiś czas temu w pewnym sklepie z przecenionymi końcówkami kolekcji udającym lumpeks. Cena była więc dość okazyjna, zwłaszcza jak na buty wykonane ze skóry, leżały też całkiem dobrze na moich koślawych, słowiańskich stopach. Niestety, jakość użytych materiałów sprawia, że nieusztywnione czubki szybko się defasonują. A szkoda, bo był / jest w nich estetyczny potencjał.
Nie do końca zadowolony jestem również z tego jak wyglądają na zdjęciach spodnie, a dokładniej, niebyt estetyczne i zbyt masywne podwinięcie nogawek. Co prawda już raz przy nich majstrowałem, ale najwidoczniej muszę upodobnić je jeszcze bardziej na modłę tych noszonych przez Alessandro Squarzi.



kurtka pilotka - Zara // koszulka polo - H&M Premium  // okulary - TBD eyewear // spodnie -  H.I.S. via Renevue // pasek - bez metki via Renevue // tenisówki - Puma


photo by PATINESS



A tak na marginesie, to pamiętacie jeszcze GADKĘ SZMATKĘ?

Wkrótce wracamy do Was z nowymi podcastami!

Jeśli chcecie być na bieżąco ze wszystkimi nowościami, już teraz dołączcie do naszej grupy:
https://www.facebook.com/groups/GadkaSzmatka/
 
Ponadto możecie tam zadawać pytania i poruszać wszelakie "okołoszmatkowe" tematy.

Tymczasem zapraszamy do przesłuchania naszych ostatnich dyskusji: https://soundcloud.com/gadkaszmatka

Do usłyszenia!

Zestaw codzienny i uniwersalny


Po serii mniej i bardziej nietypowych zestawień, dziś wracam do Was z zestawem, który może bez problemu stanowić jedną z podstaw uniwersalnej, nieformalnej garderoby. Jest przy tam tak prosty, że aż trudno napisać na jego temat cokolwiek błyskotliwego.

ZESTAW

Kurtka wojskowa, to egzemplarz, który kupiłem jakiś czas temu bez większego namysłu, skuszony jej atrakcyjną, wyprzedażową ceną. Przez kilka miesięcy od momentu zakupu łapała kurz na wieszaku, następnie postanowiłem ją sprzedać, a że bezskutecznie, finalnie zagościła w mojej garderobie. Teraz chyba nawet zaczynam ją lubić. 

Wykonana z jasnoszarego royal oksfordu koszula z kołnierzykiem long button down, to realizacja mojego pierwszego zamówienia uszytego przez polski internetowy MTM, tj. Henderson Shirts. W osobnym wpisie postaram się o jakąś w miarę sensowną recenzję oraz opis samego procesu realizacji. Wstępnie, po kilku miesiącach umiarkowanego użytkowania, mogę jednak stwierdzić, że jestem z niej zadowolony.

Dżinsowe spodnie, to zaś kolejny nabytek w ramach mojego małego projektu (Renevue).


Bawełniany sweter z domieszką kaszmiru, to doskonały przykład "wyjścia do sklepu po bułki". Z tą różnicą, że zamiast wyjścia, było wejście do sklepu online (Peek & Cloppenburg), a zamiast bułek, czarna, skórzana ramoneska (która niestety finalnie okazała się za duża). Do tej pory brakowało w mojej garderobie swetrów z dekoltem w kształcie litery V (v-neck), które mógłbym nosić na koszule. W sezonie jesienno-zimowym decydowałem się zazwyczaj na bardzo praktyczne golfy oraz sporadycznie swetry z okrągłym dekoltem (round neck). Potrzebę nabycia v-necka w odcieniu beżu spotęgowały jeszcze piękne, oszczędne w formie zestawienia prezentowane przez szwedzkie Atelier Saman Aman. Mój dzisiejszy zestaw co prawda nijak ma się do tych inspiracji, ale z założenia miał być właśnie taki. Tj. prosty i codzienny, a przy tym praktyczny, komfortowy i do bólu uniwersalny. Doskonale zdaję sobie sprawę, że moje ostatnie kompozycje mogły nie spełniać wszystkich tych postulatów, dlatego tym razem, puszczam w stronę wszystkich niepocieszonych moje zestawowe oko.


kurtka wojskowa - Bershka / koszula - Henderson  // sweter - Esprit via Peek & Cloppenburg // spodnie -  bez metki via Renevue // trzewiki chukka - Bexley

photo by PATINESS

A tak na marginesie, to pamiętacie jeszcze GADKĘ SZMATKĘ?

Wkrótce wracamy do Was z nowymi podcastami!

Jeśli chcecie być na bieżąco ze wszystkimi nowościami, już teraz dołączcie do naszej grupy:
https://www.facebook.com/groups/GadkaSzmatka/
 
Ponadto możecie tam zadawać pytania i poruszać wszelakie "okołoszmatkowe" tematy.

Tymczasem zapraszamy do przesłuchania naszych ostatnich dyskusji: https://soundcloud.com/gadkaszmatka

Do usłyszenia!

Najciekawsze październikowe nabytki


Aż ciśnie się na usta, aby dzisiejszy post rozpocząć słowami "Kiedy pytają mnie...". No cóż, faktycznie zdarza się Wam pytać gdzie kupiłem poszczególne rzeczy. Często jest też tak, że na blogu pojawiają się one dopiero po dłuższym czasie od momentu zakupu, a co za tym idzie, nie są już dostępne. Mając to na uwadze, postanowiłem rozpocząć cykl podsumowujący moje najciekawsze nabytki z ostatniego miesiąca. Nie przeszkadza mi w tym nawet fakt, że zapewne duża część z nich i tak będzie trudno dostępna lub też nawet występować będzie w pojedynczych egzemplarzach. 


KOSZULKA POLO
Większą część października spędziłem w Hiszpanii (#zagranico) i właśnie tam, podczas rutynowej inspekcji asortymentu lokalnych centrów handlowych, w moje ręce wpadła koszulka polo z długim rękawem i przedłużoną listwą. Taka hybryda polówki z popoverem. Co prawda jeszcze do niedawna miałem problem z zielenią w mojej garderobie, od roku jednak eksperymentuję z nią nieśmiało i zaczynam widzieć dla niej coraz więcej ciekawych rozwiązań. Zestaw z koszulką znajdziecie TUTAJ, a samą koszulkę zaś TU (prawdopodobnie realizują wysyłki do Polski, możemy więc zebrać jakieś większe zamówienie, sam chętnie kupię jeszcze jedną, w błękitnym odcieniu).


BUTY
Także z Hiszpanii pochodzą buty. Split toe derby z groszkowanej skóry. Od dawna takie chciałem no i teraz już mam. Co prawda początkowo obstawałem przy ciemnobrązowym zamszu, jednak groszkowana, nieco jaśniejsza wersja, skradła moją odpowiadającą za walory estetyczne część serca. Pomimo koślawych stóp kopyto wciąż wydaje się być zgrabne, a przez to zupełnie już nie przeszkadza mi nawet fakt, że jest to groszkowana skóra w wersji korygowanej, a "split toe" ogranicza się jedynie do podwójnego przeszycia noska. Umówmy się, są wyjątkowo ładne i śmiało mogą konkurować zarówno jakością wykonania jak i dynamiką samego kopyta ze znacznie droższymi modelami. Co prawda obecnie nie są specjalnie łatwo dostępne poza Hiszpanią, ale być może w niedalekiej przyszłości uda się coś w tej materii zmienić. 


ZEGAREK
Kolejnym ciekawym nabytkiem jest automatyczny zegarek marki ORIENT. Przyznaję bez bicia, do tej pory nie byłem jakoś specjalnie dobrze wyedukowanym koneserem zegarków, nigdy nie przywiązywałem też do nich wielkiej wagi. Najlepszym moim czasomierzem był zaś otrzymany od dziadka, stary, radziecki Wostok. Przez swoją ogromną wartość sentymentalną raczej nie prędko spadnie z piedestału, jednak bez renowacji (do której nie specjalnie mi się spieszy) średnio nadaje się do garniturowo-marynarkowych zestawień. Natomiast ORIENT wydaje się być jego dobrym uzupełnieniem, a przy tym również sensownym wprowadzeniem do zegarkowego świata. Więcej o nim jak i samej marce pojawi się zresztą na blogu wkrótce w osobnym wpisie.


TORBA
Na sam koniec zaś torba. Wykonana z szarego, bawełnianego płótna ze skórzanymi wykończeniami. Męskie "tote bag" zyskują na popularności od kilku lat, jednak znalezienie ciekawego modelu na rodzimym rynku nie jest zadaniem łatwym. Ten konkretny egzemplarz pochodzi zaś z tak zwanej "drugiej ręki". Ponadto doskonale wpisuje się w koncepcję i filozofię marki - inicjatywy, nad którą pracuję już od dłuższego czasu. Jeśli już teraz chcecie być na bieżąco, zapraszam TU (grupa na FB) i TU (Instagram).
 


Prosto i komforotwo


To już chyba oficjalne, chcący, niechcący zostałem nomadem. Przyznam, że ten stan rzeczy zakorzenił się we mnie do tego stopnia, że kiedy przebywam w jednymi miejscu dłużej niż 1-2 tygodnie, zaczynam odczuwać usilną potrzebę przemieszczania się. Zakup motocykla przyczynił się zresztą do tego w znacznym stopniu, dziś jednak nie o nim. 

Problemem w byciu koczownikiem - blogerem od szmatek jest jednak fakt, że w połączeniu z raczej chaotycznym stylem bycia ta druga aktywność cierpi na tym stanie niemiłosiernie. W związku z tym, z ostatniego wyjazdu w "ładne i ciepłe miejsce" wróciłem bogatszy o dokumentację zdjęciową sześciu zestawów, ale połowa z nich to rzeczy, które w naszym kraju znajdą zastosowanie w najlepszym wypadku za jakieś pół roku, teraz pozostaje zaś potraktować je jako luźne inspiracje. 

ZESTAW
Na początek tej mini serii wybrałem zestaw, który przy odrobinie inwencji twórczej można przełożyć na język "wiatru, deszczu i mrozu". Tutaj co prawda mamy do czynienia głównie z letnimi tkaninami i gramaturami, ale zamiana marynarki, na podobną, ale wykonaną z tweedu lub grubszej wełny oraz lnianych spodni na ich odpowiednik z bawełny (płótno, sztruks, moleskin) lub wełny (flanela w kolorze złamanej bieli, to coś co chodzi za mną już od kilku sezonów), sprawi że zestaw zyska ponownie na aktualności. W tym miejscu uprzedzę także potencjalnych czepialskich i wspomnę o jakichś, np. beżowych skarpetach. No bo wiecie, do mokasynów skarpety zakładać można, nawet jeśli nie są to skarpety niewidzialne i nikt z tego powodu raczej w grobie przewracać się nie powinien.

marynarka - Lancerto x MrV. / koszula polo - Springfield // spodnie - Outdersen // okulary - TBD Eyewear // penny loafers - Bexley

MARYNARKA
Marynarka miała swoją blogową premierę przy okazji jednego z wpisów podsumowujących mój letni wyjazd na targi Pitti Uomo. Ponosiłem ją trochę, trochę też się nad nią pozastanawiałem i doszedłem do kilku wniosków odnośnie jej konstrukcji oraz tego co mi w niej nie do końca pasuje. Wybrałem rozmiar 48, ponieważ mniejszy był na mnie za ciasny w ramionach. To zresztą dość ciekawe, bo nie jestem wybitnie "barczystym typem", który omija dzień nóg na rzecz bicepsa. Zresztą także przy 48 nie obyło się bez przeróbek. Pomimo nadprogramowej długości rąk, rękawy musiałem skrócić o jakieś 2 cm, marynarka była też zbyt obszerna w obwodach korpusu. Jeszcze przed wytaliowaniem i dopasowaniem do mojej sylwetki, jeśli spojrzeliśmy na nią z boku, krata uciekała w przedniej części mocno do góry, tj. balans pomiędzy jej przodem, a tyłem, wydawał się być zachwiany. Może się na to nakładać jednak moja postawa, ukształtowanie sylwetki oraz wspomniany wcześniej, nadprogramowy luz. Nie jestem też przekonany do wypełnienia ramion, no ale akurat to żadna nowość.


Wszystkie co opisałem powyżej, to jednak aspekty dotyczące dopasowania do indywidualnej i zapewne wcale nie szablonowej, a przez to miarodajnej, sylwetki. W moim odczuciu, największym stylistycznym problemem, który może dotykać wszystkich noszących są, wciąż zbyt mocno zamknięte dołem, poły marynarki. Sylwetka traci przez to na lekkości i wydaje się być dociążona na wysokości ud, które i bez tego bywają u Słowian raczej słusznych wymiarów.

I żeby nie było, wciąż uważam, że to udany produkt. Długość (wydłużona o 1cm w stosunku do pierwszych kolekcji), tkanina, szerokość klap oraz umiejscowienie punktu ciężkości (choć tu akurat nie miałbym nic przeciwko opuszczeniu guzika jeszcze o ten 1 cm) wciąż zasługują na pochwałę.

Moją intencją nie jest zaś nikogo i niczego atakować lub też dyskredytować. Jeśli jednak uwagi te okażą się pomocne przy ulepszeniu tej konstrukcji, będę z tego powodu bardzo rad. O ile oczywiście ktokolwiek z potencjalnie zainteresowanych zapuszcza się w te odległe zakątki męskomodowego "dark webu".



photo by PATINESS



Historia pewnego kołnierzyka



Nosi różne nazwy i występuje w kilku wariantach, ale wszystkie posiadają jeden istotny, wspólny element. Od kilku lat skutecznie powraca do łask światka klasycznej mody męskiej i nie zapowiada się, aby w najbliższym czasie miało to się zmienić. Sam także stałem się jej fanem i wplatam ją w większość swoich ostatnich zestawów. Pora więc przyjrzeć się jej nieco bliżej. Chodzi oczywiście o koszulę z kubańskim kołnierzykiem.

Szerokie nogawki i militarne akcenty


Kolory ziemi, militarne inspiracje i zapożyczenia, luźniejsze kroje, obniżona formalność, spodnie z szerokimi nogawkami, koszule z kubańskimi kołnierzykami, torby typu "tote bags", a wszystko to podane w klimacie szeroko pojętej estetyki vintage, to elementy których widzialność w modzie męskiej przybiera na sile już od kilku sezonów. Wszystko wskazuje też na to, że trendy te nie stracą w najbliższym czasie na swojej intensywności.