Obsługiwane przez usługę Blogger.

SIŁA DETALI



Od jakiegoś czasu systematycznie poruszam w swoich postach temat roli jaką pełnią detale w odbiorze całości zestawu. Do tej pory brakowało jednak na moim blogu wpisu, który porządkował by i zbierał w jednym miejscu te informacje, dodatkowo popierając warstwę tekstową odpowiednimi zdjęciami.



WPIS SPONSOROWANY


Za sprawą marki Braun nadarzyła się jednak okazja aby w końcu zająć się zestawieniem najistotniejszych detali w męskiej garderobie. Dla uproszczenia, dziś zajmę się tylko najbardziej podstawowymi, w mojej ocenie, zagadnieniami, natomiast rozwinięcie tematu pojawiać będzie się na blogu w ramach, miejmy nadzieję, cyklicznego oraz z pewnością bardzo subiektywnego elementarza stylu. 
Oczywiście w przypadku odzieży z wieszaka, ciężko będzie wyeliminować wszystkie potencjalne niedociągnięcia. Istotniejsze okaże się więc niedopuszczenie aby suma negatywów przeważyła. Rzecz jasna nie wszystkie opisane poniżej detale wpływają na odbiór całości w równym stopniu. Jedne z nich są bardziej i łatwiej zauważalne, inne wymagają już minimalnie wprawionego oka. Część z nich będzie można również poprawić prostszymi lub bardziej skomplikowanymi zabiegami krawieckim. Znajomość wszystkich bez wątpienia jednak przyda się każdemu, kto zaczyna swoją przygodę z męskim stylem lub też do dej pory nie zdawał sobie z nich sprawy.


DOPASOWANIE

To chyba najbardziej enigmatyczny punkt. Nie ma jednego przepisu na dobrze dopasowaną rzecz. Zwłaszcza, jeżeli w grę wchodzi nie tylko odbiór naszej sylwetki przez zewnętrznych obserwatorów, ale i nas samych. Jedni zdecydowanie lepiej będą czuć się w luźniejszych fasonach, inni wybiorą odzież bardziej taliowaną. I wszyscy będą mieć rację, a to dlatego, że sztuką w dopasowaniu nie jest sam fason, a umiejętność jak najskuteczniejszego wykorzystania go w podkreśleniu walorów i zatuszowaniu niedoskonałości swojej sylwetki. 


MARYNARKA

To część garderoby, w której najłatwiej o wpadkę. Praktycznie każdy jej element to osobna bomba zegarowa gotowa by wybuchnąć i zrujnować pieczołowicie konstruowany zestaw. Dziś, dla uproszczenia, postanowiłem jednak skoncentrować się tylko na kilku, pomijając chociażby elementy takie jak konstrukcja, wypełnienie, podszewka czy kozerka.

1. Długość
Książkowa długość marynarki powinna dzielić naszą sylwetkę na dwie połowy i zakrywać choć częściowo pośladki. W ostatnich latach jednak w wyniku tendencji do nadmiernego wyszczuplania męskiej garderoby mamy do czynienia ze zbytnim skracaniem długości całkowitej. Skutkuje to otrzymaniem krótkiego żakietu, który skutecznie zaburza proporcje sylwetki przestając jednocześnie pełnić pierwotną funkcję marynarki. Na cale szczęście obecnie można zaobserwować stopniowe odwracanie się od tego trendu i powrót do nieco bardziej klasycznych proporcji.
Rękaw marynarki powinien być krótszy 1-2 cm niż rękaw koszuli (ten z kolei powinien sięgać do nasady kciuka), jeśli jednak będzie on nieznacznie dłuższy, nie będzie to tak bolesny problem jak ma to miejsce w przypadku rękawów nieproporcjonalnie szerokich. 

2. Rozmieszczenie guzików
Jedną z najłatwiej dostrzegalnych konsekwencji ingerencji w długość marynarki jest rozmieszczenie guzików. Wędrówka zapinanego guzika (w marynarkach na dwa guziki jest to guzik górny, w marynarkach na trzy guziki, guzik środkowy)  z okolic pępka (talii), w stronę mostka, sprawiła, że zapięta marynarka nie podkreśla już tak skutecznie męskiej sylwetki, zaburzając proporcje i przywodząc na myśl padok. Dodatkowo tak umiejscowiony guzik bardzo skutecznie potrafi wpłynąć na zwiększenie ilości wątpliwej urody zagnieceń materiału w swojej okolicy, a także na nienaturalne zagięcie lub też nawet załamanie linii klap.

marynarka ciemniejsza - guziki usytuowane zbyt wysoko, marynarka jaśniejsza - guziki usytuowane optymalnie
3. Szerokość klap
Kolejnym efektem ubocznym tendencji "slimowania" odzieży są przesadnie wąskie klapy. Zamiast klap proporcjonalnych otrzymujemy ich nikłe namiastki, które zaburzają odbiór naszej sylwetki. Nie ma jednej dobrej i uniwersalnej szerokości ale, nikomu oprócz osób wyjątkowo szczupłych nie będą służyć klapy węższe niż 7 cm. W przypadku mojej sylwetki za optymalny uważam przedział 8-10 cm w przypadku klap otwartych oraz 2-3 dodatkowe centymetry w przypadku klap zamkniętych w marynarkach dwurzędowych. 

marynarka błękitna - klapa otwarta zbyt wąska, marynarka granatowa - klapa otwarta o optymalnej szerkości


przykład szerokich klap zamkniętych w marynarce dwurzędowej

4. Butonierka
Czyli ozdobna dziurka w klapie marynarki. Kiedyś pełniła również funkcję praktyczną, dziś już tylko dekoracyjną i co najwyżej może służyć jako miejsce na cięty kwiatek lub ozdobny pin. Na szczęście, można, ale nie trzeba tego robić. Osobiście, nie boli mnie nawet za bardzo gdy nie jest rozcięta (co oczywiście można łatwo i szybko zmienić np. ostrym nożem lub scyzorykiem) lub nawet gdy jej tam nie ma (wciąż można emu zaradzić rękami swoimi lub krawca / krawcowej). Prawdziwy problem pojawia się gdy butonierek pojawia się w ramach jednej klapy więcej lub gdy ich umiejscowienie jest co najmniej dyskusyjne. Niezbyt pożądanym i niedodającym urody jest również fakt użycia do jej obszycia kontrastowych nici.

Nie tak to powinno wyglądać... 

5. Rodzaj kieszeni
Kieszenie w marynarce dzielimy na cięte i nakładane. Te pierwsze mogą różnić się kątem nachylenia cięcia oraz posiadać lub też nie, zakrywające je patki. Niekiedy, jak to ma miejsce na poniższym zdjęciu, oprócz pary kieszeni bocznych oraz kieszeni piersiowej (brustaszy), występuje również biletówka. W przypadku kieszeni nakładanych, mamy do czynienia z dodatkową warstwą materiału naszywaną na zasadniczy materiał korpusu. W obu przypadkach decydujące znaczenie dla finalnego odbioru marynarki ma kształt, wielkość oraz umiejscowienie kieszeni.  



SPODNIE

A w szczególności długość i szerokość nogawki, to temat bardzo długi i dostarczający wielu emocji. Bez względu jednak na osobiste preferencje noszącego, nogawki zbyt szerokie i długie, zwłaszcza u dołu, oprócz znikomych walorów estetycznych, wpływają również niekorzystnie na odbiór sylwetki, skracając ją i obciążając. Co więcej, będzie to znacznie łatwiej zauważalne, niż w przypadku proporcjonalnych nogawek z mankietami, które to z założenia mają dawać podobny efekt. 





KOSZULA

Dwa najistotniejsze detale, które w pierwszej kolejności rzucają się w oczy to kołnierzyk oraz mankiety. Co prawda nie jestem fanem mankietów na spinki, nie będę ich tu jednak jawnie dyskryminował. Pozostawię sobie tę przyjemność na inną okazję. Faktem natomiast jest, że tego typu rozwiązanie nie sprawdzi się najlepiej w większości codziennych zestawień i z powodzeniem może być zastąpione przez mankiety zapinane na guziki.
Jeśli idzie o kołnierzyki natomiast, to przy okazji tego wpisu pozwolę sobie tylko pokazać dwa przykłady, pierwszy na którym zbyt małe wyłogi czegoś na kształt kenta skutecznie psują odbiór całości, oraz drugi w którym, proporcjonalne wyłogi kołnierzyka włoskiego chowają się pod klapy marynarki. 


KRAWAT

Nad tym czy krawat jest zawsze niezbędny zastanawiałem się już we wpisie "Pod krawatem, a może bez", który poniekąd stał się przyczynkiem do powstania tego zestawienia. Poniżej dwa niemalże identyczne zestawy, różniące się tylko i wyłącznie obecnością lub też brakiem krawata. Ocenę pozostawiam Wam.



Podobnie jak w przypadku każdego innego opisywanego tutaj elementu, dla pełnego zrozumienia tematu, krawatom musiałbym poświęcić osobny wpis, dlatego też ograniczę się w tym miejscu jedynie do kilku słów na temat węzłów.
Jeżeli zdecydujemy się już na krawat, w większości przypadków najrozsądniejszym i w zupełności wystarczającym rozwiązaniem będzie wykorzystanie jednego z dwóch prostych węzłów. Pierwszy z nich to 4 in hand, w Polsce nazywany prostym (choć można znaleźć informacje, że węzeł prosty czyli simple knot jest wiązany nieco inaczej i ogranicza się tylko do trzech ruchów) oraz węzeł prosty wzbogacony o dodatkowe owinięcie / "poprzeczkę" czyli w zależności od wariacji węzeł księcia Alberta lub też węzeł Wiktorii. To co jednak pozostaje istotne bez względu na wybrany węzeł, to charakterystyczna łezka uzyskiwania w wyniku odpowiedniego uformowania materiału. Ot taki piękny detal w detalu.

kolejno: węzeł księcia Alberta oraz węzeł 4 in hand

POSZETKA

Jeśli diabeł tkwi w szczegółach, to poszetka zdecydowanie ma z nim wiele wspólnego. Mały kawałek materiału wystający z kieszeni piersiowej (brustaszy) to doskonały przykład tego jak detal może rzutować na odbiór całości.

kolejno: biała, lniana poszetka ułożona w sposób bardziej formalny - TV fold oraz mnie formalny - puff fold

BUTY

To nie tylko moim zdaniem kropka nad "i" całego zestawu. Obuwie wątpliwej jakości i niezbyt klasycznym fasonie, to gwóźdź do trumny każdego zestawu. Z drugiej strony natomiast, but klasyczny o zgrabnym kopycie potrafi skutecznie przysłonić pewne braki i niedoskonałości pozostałych elementów poprawiając znacznie ogólny odbiór.
Ponadto, podobnie jak poszetka czy krawat, także buty potrafią zmienić charakter naszego stroju. Pozwolę sobie zilustrować to na przykładzie. Poniższe zestawy różnią się tylko typem obuwia, tj. czarnymi oksfordami oraz jasno brązowymi podwójnymi monkami, a także ułożeniem tej samej poszetki - kolejno tv fold i wariacja na temat puff fold. Te dwa elementy wystarczyły by odbiór całości zmienił się w znacznym stopniu przesuwając zestaw z rejonów bardziej formalnych w miejsce gdzie zaczyna majaczyć słowo "smart".



WZÓR, FAKTURA, KOLOR / KONTRAST

Ich poprawny dobór i koordynacja to zdecydowanie wyższa szkoła jazdy zarezerwowana dla bardziej doświadczonych pasjonatów mody męskiej. Rzecz jasna, chętniej do takiej koordynacji zabierają się Ci którzy doświadczeniem nie grzeszą. Żeby nie szukać daleko, wystarczy cofnąć się do moich blogowych początków. Co więcej, pokuszę się o stwierdzenie, że ilość wyrazistych elementów jest odwrotnie proporcjonalna do stażu noszącego je adepta męskiej elegancji. Nie jest to w sumie nic specjalnie dziwnego. Przy braku wyrobionego oka, a także łatwości w wyłapywaniu powyżej opisanych niuansów, to właśnie niczym nieskrępowana zabawa kolorem, wzorem i fakturą daje najłatwiej zauważalne efekty. A że niejednokrotnie efekty te nie są zbieżne z intencjami noszącego, to już zupełnie inna historia.


Przykład moim zdaniem udanego zestawu o małym kontraście
Osobiście wychodzę z założenia, że im większy wzór tym większy problem. Podobnie sprawa ma się w przypadku ilości różnych wzorów w ramach jednego zestawu. Ich nieumiejętne zestawienie wprowadzić może niezamierzony chaos i efekt "neurotycznego moro", natomiast zbyt duży, dominujący wzór, z łatwością przykryje nas niczym reklama wielkoformatowa fasadę kamienicy. Rzecz jasna, nie sugeruję tutaj, że wzory są złe i należy ograniczać się do jednolitych elementów, warto jednak pamiętać o umiarze i zasadzie dobierania do siebie wzorów w różnej skali, lub co jest jeszcze lepszym rozwiązaniem, ograniczaniu się do jednego dominującego elementu.

Im zestaw nowszy tym mniejsza krata. Przypadek?
W przeciwieństwie do wzorów, w przypadku faktur działa zasada podobieństwa. Materiały mniej formalne, tj. szorstkie, matowe lub o trójwymiarowej fakturze nie będą czuć się dobrze z materiałami bardziej formalnymi, czyli tymi, które są gładkie i śliskie. Najlepszym tego przykładem może być zestawienie garniturowej marynarki wykonanej z czesankowej wełny z chinosami. Zdaję sobie sprawę z tego, że krąży w polskim internecie modowym przyzwolenie na tego typu połączenie, w moim odczuciu jednak, w zdecydowaniej większości przypadków nie wygląda ono dobrze. 


SIŁA TKWI W DETALACH

Oczywiście nie byłoby dzisiejszego wpisu, gdyby nie propozycja przetestowania i krótkiej charakterystyki najnowszego modelu trymera do zarostu marki Braun. Braun Beard Trimmer, bo o nim mowa, to doskonały przykład urządzenia dopracowanego w detalach i z myślą o detalach. System Click&Lock, pozwala na 25 możliwości przycięcia włosków. Pierwsza nakładka, dedykowania do przycinania precyzyjnego, zaopatrzona jest w pokrętło pozwalające na wybór pomiędzy 1 a 10 mm z przeskokiem o 0,5 mm, druga natomiast, daje możliwość przycinania brody od 10 do 20 mm z odstępem co 2mm. To co istotne dla mnie to fakt, że precyzyjna nakładka posiada również blokadę zapobiegającą przed niechcianą zmianą ustawienie pokrętła oraz odpowiednio gęsty i sztywny grzebień uniemożliwiający zbyt mocne dociśnięcie maszynki do skóry (nie raz i nie dwa musiałem skracać lub co jeszcze gorsze, golić zupełnie swój cały zarost po takich incydentach). Oprócz tego, trymer Brauna wyposażony jest w poręcznie ulokowane, wysuwane ostrze dedykowane do wykańczania i stylizacji zarostu.





Dla osób, które dużo podróżują (tak, to wciąż o mnie) przydatnym może okazać się rozwiązanie polegające na zastosowaniu podwójnego systemu baterii, co sprowadza się do tego, że godzina ładowania zapewnia 45 minut bezprzewodowej pracy, a już 5 minut ładowania pozwala na jedno użycie.



Całość zamknięta jest w ergonomicznej i wodoszczelnej obudowie (można myć go wodą), a przyciski i suwaki są tam gdzie być powinny. Aż chciałbym napisać w tym miejscu, że trymer ma jakieś wady, ale niestety jeszcze ich nie znalazłem.



WPIS POWSTAŁ DZIĘKI WSPÓŁPRACY Z MARKĄ BRAUN, PRODUCENTEM TRYMERA DO ZAROSTU BRAUN BEARD TRIMMER.

Brak komentarzy