Obsługiwane przez usługę Blogger.

Płaszcz Mills


Jesienią ubiegłego roku zgłosił się do mnie przedstawiciel marki Mill's z propozycją recenzji jednego z oferowanych przez nich płaszczy. Po dłuższej rozmowie z mózgiem marki, panem Tomaszem postanowiliśmy, że pójdziemy o krok dalej i uszyjemy dla mnie płaszcz od podstaw. Co jeszcze ciekawsze, mogłem w tym procesie aktywnie uczestniczyć. Rezultatem tej współpracy jest płaszcz, o którym dziś słów kilka.

Płaszcz został uszyty dla mnie nieodpłatnie.

Mill's to polska marka założona przez Tomasza Fabijańskiego. Jego głównym celem było stworzenie linii klasycznych okryć wierzchnich, w przystępnych cenach, przy jednoczesnym zachowaniu jak najwyżej jakości wykonania.

Podczas pierwszej, organizacyjnej wizyty, w oko wpadł mi wykonany z bardzo jasno brązowej / beżowej wełny (pozostały z produkcji kupon włoskiej wełny o gramaturze poniżej 300g/m2), dwurzędowy płaszcz z dodatkowym, pełnym pasem. Bez dłuższego zastanawiania stwierdziłem, że tkanina ta sprawdzi się równie dobrze także w przypadku mojego projektu. Sam płaszcz posłużył zaś za bazę do dalszych zmian.


Moim założeniem było otrzymanie modelu, który nawiązywałby do stylistki płaszczy polo / ulsterów. W praktyce skończyło się na zaprojektowaniu od zera nakładanych kieszeniach z patkami, brustaszy oraz dragona (pasa na plecach), a także przeprojektowanie pleców, klap, kołnierza i kozerki oraz taki banał jak ustalenie od podstaw proporcji i poziomu dopasowania. Niestety, brak czasu oraz możliwości konstrukcyjnych nie pozwolił nam na wprowadzenie na plecach kontrafałdy, czyli tego typowego dla płaszczy polo i ulsterów, spektakularnego rozcięcia idącego przez niemal całe plecy i skrywającego pod sobą jeden, zapinany na guziki szlic. Drugim kompromisem, na który pierwotnie poszedłem, było nieznaczne wypełnienie ramion. Na załączonych zdjęciach zestawu, wypełnienia już nie ma, jest za to ozdobne przeszycie kuli ramienia. Poprawki tej dokonałem samodzielnie, błędem było jednak pozostawienie nadmiaru materiału, który teraz fałduje się nieestetycznie podczas podnoszenia rąk, a sam rękaw wygląda przez to na za długi. Kto wie, może jeszcze coś z tym zrobię.


W ramach podsumowania nieskromnie przyznam, że nawet pomimo braku niektórych rozwiązań lub kompromisu w przypadku innych, jestem bardzo zadowolony z finalnego efektu. Płaszcz z jednej strony jest niesamowicie uniwersalny i przyjemny w użytkowaniu, z drugiej raczej nie należy do najpowszechniej spotykanych na naszych ulicach.

W międzyczasie, z racji dużej ilości zewnętrznych zamówień dla szwalni i braku czasu dla własnej marki, pan Tomasz zmuszony był zawiesić działalność Millsa, ale jednocześnie zapewnił, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Być może to zapewnienie znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości szybciej niż się tego obaj spodziewaliśmy. Wszystko za sprawą propozycji ponownego zaprojektowania płaszcza, tym razem  ze wszystkimi chodzącymi mi po głowie ulepszeniami i rozwiązaniami, których nie byliśmy w stanie zawrzeć w poprzednim projekcie. Obecnie nie jestem w stanie zdradzić Wam większej ilości szczegółów, ale możliwym jest, że będzie on dostępny w sprzedaży w bardzo ograniczonej ilości jeszcze przed największymi mrozami.

Jeśli interesuje Was natomiast trwająca obecnie wyprzedaż sampli płaszczy i marynarek (kilka par spodni też się tam znajdzie) opatrzonych logiem Mill's, zapraszam do ich siedziby po uprzednim kontakcie telefonicznym z panem Tomaszem:

Mill's
Tomasz Fabijański
ul. Szaserów 38
Warszawa
tel.: 692 474 931

Powołując się na mnie otrzymacie dodatkowe 10% rabatu.


ZESTAW

Co prawda cena płaszcza nie jest zatrważająca i z powodzeniem może konkurować z produktami męskomodowych sieciówek, jednocześnie bijąc je na głowę jakością wykonania samego produktu, ale reszta składowych tego zestawu jest przy nim "tania". No może, za wyjątkiem butów, ale te i tak należą do najtańszych jeśli idzie o obuwie szyte (tutaj metodą Blake). Oczywiście "taniość" ma też swoją cenę i o ile, rzeczy pochodzące z drugiej ręki i kosztujące raptem kilka złotych, tj. kaszkiet i szalik (oba wykonane z wełny) są faktycznie niezłą okazją, o tyle prezentowany kremowy golf, to absolutny niewypał. Jeśli zastanawiacie się nad jego zakupem, zdecydowanie odradzam. Ja wiem, że niska cena, że to wiskoza z poliamidem, ale wciąż podtrzymuję moje zdanie, że to produkt absolutnie nieudany. Zaczął peelingować się praktycznie od pierwszego założenia, a sposób w jaki się rozciąga woła o pomstę tu i tam. 

Na temat dżinsów się nie wypowiem, bo po kilku założeniach latem, zacząłem je ponownie użytkować jakieś dwa tygodnie temu. Na razie wciąż są w jednym kawałku.

Wypowiem się natomiast na temat sztybletów, bo kopyto tego modelu jest po prostu piękne. Nie wiem skąd je wzięli, ale dzięki niemu but wygląda jak produkt marki usytuowanej o kilka półek wyżej. Oczywiście ma to też swoje minusy, bo przez te dynamiczne linie cholewki ciężko jest dopasować ją do słowiańskiej, szerokiej i wyposażonej w wysokie podbicie stopy, ale po kilku domowych założeniach lub wizycie u szewca, but zaczyna pracować, a chodzenie w nim staje się wygodne. Tak czy inaczej, jeśli nie macie nadmiernie szerokiej stopy, polecam Wam ten model, przed zakupem jednak postarajcie się ustalić z obsługą odpowiedni rozmiar. Dla ułatwienia, ja noszę standardowo 40,5 / 41, model Borgia w rozmiarze 40,5 był nieco za długi, zdecydowałem się więc na 40, którą niestety trzeba już było trochę rozchodzić. Zamsz poddał się jedna bez problemu, nie niszcząc przy tym linii buta. Obecnie powtarzam ten proces w przypadku zamszowych Chukka, również marki Bexley.


płaszcz - Mill's / golf - Zara // dżinsy - H&M // szalik i kaszkiet - second hand // sztyblety - Bexley
__________________________________________________________________________________________________________
 - produkty marek oznaczonych pogrubieniem otrzymałem od nich nieodpłatnie
Wszystkie zdjęcia zostały wykonane przez Patiness
Aparat: Sony Alfa 7 II + Sony 35mm f/1.4
Miejsce: Poznań

Brak komentarzy