Obsługiwane przez usługę Blogger.

W dalszym ciągu nieformalnie / Casually



Często w prywatnych wiadomościach dopytujecie o zestawy, które z powodzeniem można wykorzystać na co dzień bez obawy o bycie ubranym ponad miarę (overdressed). Prawdę pisząc, dbając o swój wizerunek zawsze będziecie na to narażeni i nie ma tu jednej, prostej rady.

Swoją drogą, od jakiegoś czasu zastanawiam się coraz intensywniej, czy jako "wyznawcy" klasycznej mody męskiej nie jesteśmy przypadkiem członkami dość zabawnej, bądź co bądź, subkultury. Patrząc na to w tym kontekście, bycie ubranym w dobrze skoordynowany zestaw lub garnitur i pozostanie niezauważonym jest praktycznie niewykonalne. Na całe szczęście jednak nasze szeregi w ostatnich latach dość dynamicznie rosną w siłę ; )




Abstrahując jednak od tych rozważań, w codziennym życiu najbardziej przypadają mi do gustu zestawy koordynowane osadzone stosunkowo nisko w hierarchii formalności. W moim odczuciu, stanowią one połączenie klasyki z nowymi trendami w modzie męskiej. Zresztą, powyższa charakterystyka nie jest chyba tajemnicą dla żadnego Czytelnika tego bloga.  W związku z tym, w moim odczuciu, zdecydowana większość prezentowanych zestawów śmiało klasyfikuje się jako "codzienna". Przyjmijmy jednak, że chodzi o pewną, większą niż zazwyczaj, powściągliwość w doborze elementów lub też zastosowanie bardziej nieformalnych faktur i materiałów. O ile pierwszy postulat może okazać się trudny do zrealizowania, a tyle z drugim nie powinno być już takiego problemu, zwłaszcza, że ostatnio dość ochoczo eksperymentuję, co zresztą mogliście zobaczyć w ostatnim poście.

Podczas pobytu w Berlinie, bo tam właśnie były robione zdjęcia, postawiłem na zestaw, który z powodzeniem można opisać jako klasyka preppy. Pozbawiona podszewki, granatowa marynarka z nakładanymi kieszeniami, chinosy w kolorze khaki, mokasyny oraz bordowy knit to połączenie, które niewątpliwie kojarzy się z członkami Bluszczowej Ligi.



Prezentowana dziś marynarka, to chyba najbardziej nieformalny model w mojej szafie. Zdecydowanie brakowało mi takiego "woła roboczego", którego bez problemu będzie można zestawić zarówno z dżinsami jaki i nieco bardziej formalnymi spodniami. Wykonana ze spranej bawełny, pozbawiona konstrukcji, bez wypełnień w ramionach marynarka wydaje się nadawać do tego idealnie. Zakupiłem ją za 139 zł, zamiast pierwotnych niespełna 400 zł, w sklepie internetowym H.E. by Mango. Co prawda, w internecie można natrafić na niepochlebne opinie na temat tej, wciąż niezbyt popularnej w Polsce, hiszpańskiej marki, ale w tym przedziale cenowym (mam na myśli artykuły objęte wyprzedażą) uważam to za bardzo sensowną propozycję. Osobiście plasuję ją gdzieś po drodze pomiędzy Zarą, a MD. Natomiast krojami i stopniem dopasowania (do mojej sylwetki) niejednokrotnie obie te marki przewyższa, chociaż i tutaj zdarzają się wpadki jak chociażby w przypadku zbyt małych obwodów kołnierzyków koszul w stosunku do pozostałych wymiarów (podobno w nadchodzącej kolekcji ma to ulec zmianie).






Na zakończenie warto dodać jeszcze, że chinosy z dzisiejszego zestawu, to kolejny debiutant w mojej szafie. Tym razem ze względu na to, że jest to mój pierwszy egzemplarz spodni z zakładką. Zakupiłem je krótko przed wyjazdem (okrągłe 40 zł), a co za tym idzie, nie zdążyłem ich dopasować w łydkach, stąd też dość "nonszalanckie", widoczne na zdjęciach, podwinięcie nogawek.



marynarka / jacket - H.E. by Mango
koszula / shirt - H&M
knit - F&F
poszetka / pocket square - H&M
chinosy / chino pants - H&M
mokasyny / tassel loafers - ZARA

Brak komentarzy