Obsługiwane przez usługę Blogger.

Koszulka polo po raz pierwszy




Koszulka polo, obok lnianej koszuli, to chyba najciekawsze rozwiązanie, które śmiało stosować można w upalne, letnie dni, jeśli zależy nam na zachowaniu jakichkolwiek znamion elegancji i nie jesteśmy skłonni poddać się t-shirtowej lub też bokserkowej modzie.

Nie trzeba daleko szukać, aby znaleźć całą masę artykułów na temat historii koszulki polo, nie widzę więc specjalnego sensu w powtarzaniu historii o jej pomysłodawcy, francuskim tenisiście, Jean Rene Lacoste. Nie ma również większej potrzeby wspominania, że nazwę "polo shirt" zawdzięcza brytyjskim żołnierzom stacjonującym w Indiach,  którzy wykorzystywali jej koszulową protoplastkę do gry w polo ... Ups, a jednak.

A tak na poważnie, już niedługo poproszę Was o odpowiedź na kilka nurtujących mnie pytań, w tym między innymi o poruszanie na blogu tematów powiązanych z męskim stylem, które pojawiły się już wcześniej gdzieś w polskiej blogosferze (jak chociażby temat koszulki polo). Moda męska nie jest z gumy i cechuje się raczej ograniczoną pulą tematów. Niejednokrotnie zdarzało się jednak, że pisaliście do mnie w prywatnych wiadomościach z zapytaniem o mój osobisty punkt widzenia na dany temat. Do tej pory wzbraniałem się przed takimi publikacjami, tłumacząc się nie tylko brakiem czasu, ale również obawą przed oskarżeniami o wtórność czy też zbyt daleko idące inspiracje. Obecnie uważam te obawy za co najmniej nieistotne, wszystkim i tak nie dogodzę, pora więc na małe zmiany. Jak już jednak pisałam, to za kilka dni, tymczasem bawmy się. 

ZESTAW
Z jednej strony 100% męskich trendów, między innymi z ostatnich targów Pitti, w jednym miejscu, z drugiej zaś, bardzo niepozorny, stonowany i utrzymany w kolorach ziemi zestaw, pozbawiony jakichkolwiek domieszek fajerwerków. Trzy proste elementy i pomijając dodatki w postaci okularów, bransoletki i zegarka, nic więcej.
W roli głównej beżowa, bawełniana koszulka polo o trójwymiarowej fakturze materiału, zakupiona  ostatnio za kilkanaście złotych w Tesco. Wbrew pozorom, nie jest to jednorazówka, jest już po kilku praniach i nie tylko się nie rozpadła, ale nie straciła także swojego fasonu czy też nie zmieniła rozmiaru.  Co prawda nie jest to pierwszy zestaw z polówką w historii tego bloga, ale ze wszystkich dotychczasowych, to zestawienie uważam za najbardziej udane. Co nie znaczy, że nie pokuszę się o kolejne.
Koszulkę uzupełniają osadzone gdzieś na styku beżu z oliwką, zaopatrzone w dwie symboliczne zakładki, bawełniane spodnie z wyższym stanem. Co prawda materiał przypominający nieco bawełnianą satynę gniecie się niemiłosiernie, co zresztą widać na zdjęciach, ale zupełnie mi to nie przeszkadza, a komfort noszenia i tak rekompensuje mi to z nawiązką. Oczywiście, mając na względzie ten fakt, nie będę zestawiał ich z formalnymi, wełnianymi marynarkami, ale z innymi, przeznaczonymi do codziennego użytkowania już bardzo chętnie. Dzięki tym spodniom przekonałem się do dwóch rzeczy, tj. zakładek i wyższego stanu, które bardzo skutecznie współgrają z moimi masywnymi udami i dodatkowo optycznie poprawiają proporcje wyciągając nogi, co przy wzroście poniżej 180 cm może okazać się przydatne.
A pasek? Paska nie ma, bo zupełnie mi tu nie pasował, co więcej, przez ten wyższy stan zaczynam coraz poważniej zastanawiać się nad zakupem pierwszych w swoim dorosłym życiu, szelek. No cóż, wszystko się zmienia, nawet moje podejście do tego tematu.
O czarnych, skórzanych tassel loafersach z Bexley napisałem już nieco więcej w poprzednim wpisie, tym razem, dla uzupełnienia tematu, wrzucam zdjęcie kruponu podeszwy po półrocznym, średnio intensywnym użytkowaniu. Nie wygląda najgorzej, ale raczej nie będę go już dłużej narażał i zdecyduję się na podzelowanie.






Tak wygląda krupon podeszwy Bexley po półrocznej eksploatacji.



koszulka polo / polo shirt - F&F
spodnie / trousers - H&M
loafersy / tassel loafers - Bexley
okulary / sunglasses - Triwa

Brak komentarzy