Obsługiwane przez usługę Blogger.

Pokaz Próchnik jesień / zima 2015

Nieco ponad tydzień temu wybrałem się na pokaz aktualnej, jesienno zimowej kolekcji marki Próchnik. Dziś, wchodząc na ich stronę internetową, uderzył mnie po oczach wielki baner informujący o wyprzedaży / promocji / ofercie sezonowej polegającej na znacznym, bo sięgającym aż do -70% obniżeniu cen również, na tę prezentowaną kilkanaście dni temu kolekcję. O co w tym wszystkim chodzi? Gdzie tu jest sens? Czy jest na sali ktoś, kto potrafi wytłumaczyć mi racjonalność tego typu działań? 

Oczywiście marka Próchnik nie jest tutaj ze swoją polityką cenową w żaden sposób osamotniona, a wręcz przeciwnie, wpisuje się idealnie w nasz specyficzny, rodzimy folklor. Jako jedna z nielicznych natomiast, stara się zainteresować sobą tak marginalne dla polskich marek środowisko, jakim jest rzesza męskich blogerów modowych, a co jeszcze bardziej niezwykłe, zapewniając im dogodne warunki obserwacyjne. W związku z tym, nie będę dziś jej za tę nieszczęsną politykę piętnował, a postaram się raczej skoncentrować na kilku słowach recenzji pokazu. Zaznaczam w tym miejscu również, że:
a. nie jestem krytykiem i znawcą mody w ogóle, mogę co najwyżej skoncentrować się na ogólnym odbiorze kolekcji,
b. nie jest to wpis z żadnej strony reklamowy, co zresztą podkreślać może mój nieco cierpki i odrobinę gorzkawy w wybrzmieniu, wstęp.
Mając na uwadze powyższe, możemy przejść do sedna.

Z notatki prasowej możemy dowiedzieć się między innymi, że pokaz odbył się w warszawskim Soho Factory i "że Kolekcja jesienna Próchnika zaprojektowana została we współpracy z Fundacją Sprzymierzeni z GROM, organizacją wspierającą jednostką, która od 4 sierpnia 1995 roku dziedziczy tradycje Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej. Projekt ma na celu wsparcie działań niosących pomoc tym, którzy za służbę dla Kraju zapłacili cenę znacznie wyższą. Gościem specjalnym pokazu był Aleksander Tarnawski, 94-letni oficer Armii Krajowej, podporucznik broni pancernej i Cichociemny." To zresztą nie pierwszy raz kiedy marka Próchnik, albo raczej Adam Feliks Próchnik, próbuje odnosić się i nawiązywać do polskich tradycji patriotycznych (patrz chociażby ostatnia, wiosenno - letnia kampania mocno powiązana z Monte Cassino). Jaki daje to skutek? Moim zdaniem mieszany, ale ambicji narzucania tego zdania innym, nie posiadam.

Za damską część kolekcji odpowiada brand manager marki, tj. Joanna Samborska, natomiast, za kolekcję męską, Rafał Czapul, czyli pan od Rage Age, co w kontekście obecnego prezesa Próchnika (Rafał Bauer, dzierżący kiedyś stery w Vistuli oraz odpowiadający za sukces R.A.) dziwić specjalnie nie powinno. Żeby było ciekawiej, to właśnie damskie sylwetki uważam za lepsze, staranniej zaprojektowane i bardziej spójne stylistycznie, chociaż i jedne i drugie podobno odwołują się do estetyki lat 40. 

PŁASZCZE
To zdaniem wielu osób najmocniejszy punkt kolekcji. Moim zdaniem nie jest to punkt najsłabszy, w końcu od lat 40-tych to właśnie płaszcze stanowią rdzeń produkcji tej marki. Oczywiście najbardziej do gustu przypadła mi kamelowa, dwurzędowa dyplomatka (90% wełna, 10% kaszmir), ale i egzemplarz z ostatniego zdjęcia, wydaje się być całkiem interesującym.

KURTKI
Na szczęście, na żywo prezentowały się zdecydowanie lepiej niż na zdjęciach. Podobnie jak w przypadku płaszczy, mój faworyt poszedł na pierwszy ogień, przyznam jednak szczerze, że przez cały pokaz byłem przekonany, że jest to skóra, lub też tworzywo sztuczne, w kolorze brązowym. Linku do strony niestety nie podam, gdyż nie potrafię jej tam odnaleźć. 

MARYNARKI DWURZĘDOWE
Ich obecność w kolejnej już kolekcji tej marki, to bardzo dobra informacja dla wszystkich poszukujących tego fasonu w polskich sklepach. Niestety, moim zdaniem, zarówno na modelach podczas pokazu jak i na stronie internetowej, nie prezentują się najlepiej, a przez to obawiam się, że sytuacja może nie wyglądać lepiej w przypadku takiego dajmy na to, "statystycznego mnie", któremu do modelowych proporcji nieco brakuje. To co jednak najbardziej mnie w nich odpycha to ich długość, albo bardziej adekwatnie do sytuacji, "krótkość". Tak czy inaczej, plus za próbę odpowiedzi na głos ludu.

RESZTA
Do której to postanowiłem wrzucić garnitury, smart casual oraz namiastki zestawień zupełnie nieformalnych. Komentarz do nich stanowi równocześnie podsumowanie całości pokazu.

SYLWETKI DAMSKIE
Czyli moim zdaniem najmocniejszy element kolekcji.

PODSUMOWANIE
Na całe szczęście najgorzej z tego wszystkiego wypadły buty, które do kolekcji Próchnika nie należały, ale były, przynajmniej patrząc na markę, nie mniej patriotyczne. Cała reszta, jeśli o kolekcję męską idzie, nie powala, co jednak ważniejsze, nie pozbawia równocześnie nadziei na tendencję wzrastającą i kolejne, lepsze odsłony. Na przyszłość może tylko trochę mniej Rage Age, polskiej myśli projektanckiej i sieciówkowych trendów, a więcej realnego odzewu na zapotrzebowania coraz bardziej świadomego klienta, bo taki w tym kraju, co może zaskoczyć niektórych, też już istnieje. Nie bez przesady jednak, w końcu jestem tylko blogerem i siedzę teraz przed swoim laptopem, a nie na spotkaniu zarządu. I może niech tak zostanie.

Brak komentarzy