Obsługiwane przez usługę Blogger.

Garnitur MTM LAZAR - opis zamówienia + recenzja

Co prawda czasu od jego realizacji minęło co nie miara, ale w wyniku zawirowań wszelakich prezentuję go Wam dopiero teraz. A zatem, Panie i Panowie, oto mój garnitur MTM Lazar.

Wpis stanowi recenzję usługi szycia garnituru MTM (made to measure) oferowaną przez rybnicki Lazar. Garnitur został uszyty dla mnie w obniżonej cenie.

Ponad rok temu miałem okazję korespondować, a finalnie również osobiście spotkać się z Miłoszem Pankiem z rybnickiego Lazara. Celem spotkania było zapoznanie się z oferowaną przez nich usługą szycia made to mesure. Po obiecującej wizycie w siedzibie marki, a także po rozmowie z Szymonem z All Tied Up, który recenzował tę usługę jeszcze w ramach Studenckiej Elegancji, także i ja postanowiłem przetestować ją na własnej skórze.

Część z czytających ten wpis zapewne doskonale wie czym jest usługa szycia MTM i czym różni się zarówno od gotowego produktu z wieszaka jak i od krawiectwa miarowego (bespoke). Dla tych jednak, którzy nie do końca wiedzą z czym to się je, krótkie wyjaśnienie. Szycie pasowane, bo o nim mowa, to najprościej rzecz ujmując zautomatyzowana forma szycia miarowego, gdzie zamiast indywidualnie tworzonych przez krawca wykrojów, nasze zamówienia składa się z dopasowanego pod nasze oczekiwania i sylwetkę gotowego szablonu, a czasami z szablonów kilku. Na dobrą sprawę zakres personalizacji i możliwych ingerencji w wygląd gotowego produktu w ramach usługi MTM jest diametralnie odmienny w zależności od oferującej ją marki. I tak, może się okazać, że do naszej dyspozycji będzie tylko wybór tkaniny oraz lepsze dopasowanie do sylwetki lub też nieznaczne zmiany w stylistyce, ale wciąż w ramach narzuconej odgórnie estetyki. W innym przypadku natomiast otrzymamy możliwość ingerencji praktycznie w każdy aspekt i detal zamówienia. Tak czy inaczej, chodzi o wykonanie produktu możliwie najlepiej dopasowanego z istniejących form.

Możliwość bardzo dużej personalizacji to zresztą ciekawa sprawa. Z jednej strony pozwala na ingerencję i personalizację typową bardziej dla krawiectwa miarowego, ale z drugiej stanowi też największą, zaraz obok wyboru odpowiedniej tkaniny, zasadzkę. Bez choćby odrobiny wprawy, łatwo pominąć jakiś aspekt lub przedobrzyć z innym. Zwłaszcza, że rzeczy do omówienia jest cała masa.

Tak czy inaczej, przed decyzją o realizacji jakiegoś zlecenia w ramach szycia pasowanego warto zaznajomić się z zakresem możliwych ingerencji, które dana marka / firma oferuje. Niegłupim pomysłem będzie również wcześniejsze, dokładne przemyślenie każdego z aspektów potencjalnego zamówienia i spisanie ich sobie w ramach czytelnej notatki. Ważne jest też aby w miarę możliwości, nie odbiegać zbytnio od tych wytycznych, zwłaszcza jeśli dopiero zaczynamy naszą przygodę z MTM. Oczywiście konfrontacja tych wytycznych z doświadczoną obsługą też nie będzie głupim pomysłem. Dlaczego? O tym kilka akapitów poniżej, teraz podpowiem Wam tylko, że wymądrzam się w sposób typowy, czyli po "szkodzie".

MOJE OCZEKIWANIA
Z racji tego, że marka Lazar oferuje właśnie taką skrajnie rozbudowaną opcję usługi szycia pasowanego, pozwalającą na bardzo dużą ingerencję w bazowy szablon (wszytkie elementy wykrajane są ręcznie), do Rybnika jechałem z taką oto, dość opasłą i przemyślaną wizją. Moje zamówienie miał stanowić dwu lub trzyczęściowy garnitur, możliwie jak najbardziej uniwersalny, o jak największym potencjale zastosowań, co w moim przypadku oznaczało tkaninę raczej nieformalną i stonowaną (brąz, szarość, granat, raczej gładką). Marynarka miała być na dwa lub dwa i pół guzika, o szerokich klapach, mocno otwierająca się u dołu połach, bez zbędnych wypełnień i podszewek, z nakładanymi kieszeniami bocznymi i ciętą po łuku (barchetta) kieszenią piersiową. Spodnie natomiast miały mieć wysoki stan, boczne regulatory, zakładki i mankiety, miały też mieć bardzo szerokie jak na moje ówczesne standardy ujście nogawki (18 cm zamiast 17 cm, czy też jeszcze mniejszych wartości). Jako opcję dodatkową pozostawiłem sobie również jednorzędową kamizelkę, bez klap i innych udziwnień, za to w całości z tkaniny zasadniczej.

Podsumowując, zaplanowałem sobie uniwersalny sportowy garnitur, który mógłbym nosić zarówno w całości jak i z powodzeniem rozkompletować i tym samym jeszcze bardziej zwiększyć jego wszechstronność.

  
...VS RZECZYWISTOŚĆ
Czyli o konsekwencjach błędów debiutanta, tj. mnie.
Przyznać trzeba, że plan na garnitur był nie najgorszy, rzeczywistość okazała się go jednak "brutalnie" zweryfikować. Na miejscu, w oko wpadł mi kupon szaro-beżowej, kraciastej tkaniny z nałożonym na nią delikatnym bordowym "oknem". Była to wełna 120s o otwartym splocie i gramaturze 250g, pochodziła zaś z włoskiej tkalni Vitale Barberies Canonico. Wpadła zresztą na tyle skutecznie, że to właśnie na niej postanowiłem oprzeć cały projekt. Po czasie stwierdzam, że ten dokonany pod wpływem chwili wybór, był największym błędem całej realizacji. Nie dość, że nijak się ma do postulatu o uniwersalności (no nie, w mojej garderobie nie jest to rzecz uniwersalna), to jeszcze tkanina zachowuje się co najmniej źle. Po kilku założeniach, w miejscach tarcia zaczęła się nieestetycznie peelingować, a wraz z upływem czasu ten problem tylko się pogłębia. Mój błąd, mogłem wykazać się większą cierpliwością i zamówić coś z próbników. Później okazało się także, że gdyby nie tak bardzo rozciągnięty w czasie proces szycia, o którym kilka akapitów niżej, moglibyśmy próbować reklamować samą tkaninę u producenta.

Drugim poważnym błędem, który popełniłem, była chęć zawarcia w tym zamówieniu wszystkich detali, które aktualnie mi się podobały. Rezultatem tego są chociażby szerokie tak jak zakładałem, ale zbyt mocno idące po łuku klapy, przez co przywodzą na myśl marynarki co najmniej "retro". 


Trzecim, potrzeba poprawiania wszystkiego podczas każdej kolejnej przymiarki. Pomimo świadomości profesjonalizmu obsługującej mnie załogi Lazara, miałem przemożną potrzebę trzymania ręki na pulsie i ingerowania praktycznie w każdy aspekt zamówienia. Przez to zrobiło nam się niemałe zamieszanie w pierwotnym projekcie, a presja czasu, jeszcze ten stan rzeczy pogorszyła.

Tak, moim czwartym błędem jest właśnie robienie wszystkiego w pośpiechu. Niestety, tutaj dał o sobie znać jeden z  poważniejszych minusów Lazara, tj. fakt, że nie byli łatwo dostępni w całej Polsce. W związku z tym, każdą wizytę u nich musiałem aranżować przy okazji moich wyjazdów na Śląsk. No ok, "minus" to nieodpowiednie słowo, ale już "niedogodność" bardzo dobrze oddaje cały pakiet związanych z tym emocji i wspomnień. Warto w tym miejscu jednak wspomnieć, że jest to problem już nieaktualny, a Miłosz deklaruje chęć i możliwość obsługi potencjalnie zainteresowanych klientów w ich miejscach zamieszkania. Więcej informacji na ten temat możecie uzyskać kontaktując się bezpośrednio z Lazarem.



W ramach ciekawostek, aby lepiej zobrazować Wam to o czym napisałem powyżej, pozwolę sobie nakreślić ramy czasowe procesu powstawania tego garnituru.  I tak, pierwsze spotkanie, na którym omówiłem z Miloszem zamówienie i wybrałem tkaninę, odbyło się w październiku, pierwszą przymiarkę zaaranżowaliśmy w listopadzie, drugą w styczniu, dzień przed wylotem na ubiegłe, zimowe targi Pitti Uomo, a odbiór gotowego garnituru odbył się dzień później, tj, w dzień wylotu. No. Właśnie to mam na myśli pisząc "pośpiech". I nie, nie, tym razem nie było szczęśliwego zakończenia. Kilka rzeczy musieliśmy jeszcze poprawić po powrocie. Był to zresztą główny powód braku tego garnituru w mojej relacji z tego wydarzenia.
 


USŁUGA & OBSŁUGA
Jak już napisałem, usługa oferowana przez rybnicki Lazar pozwala na bardzo dużą ingerencję w kształt zamówienia, co zresztą bardzo dobrze oddaje ich motto "Kultura ubioru współtworzona z Klientem". Gdybyście jednak nie byli zainteresowani pójściem w moje ślady i dyskutowaniem nad każdym detalem, możecie być spokojni, marka ma na swoim koncie 40 lat doświadczenia w szyciu garniturów. Pomimo tego całkiem ładnego wyniku i rozbudowanego personelu oraz zaplecza technicznego, wciąż czuć tam ducha rodzinnej firmy. Osobiście cenię sobie takie doświadczenia, bo jest to jedna z tych rzeczy, która łagodzi trudy podróży do Rybnika.

Ok, emocje emocjami, ale pewnie zastanawiacie się co myślę o samej usłudze. Prawda?
Po pierwsze i należy to wyraźnie napisać, była to moja pierwsza przygoda z tak rozbudowaną usługą szycia MTM. Jadnak zarówno ten fakt jak i moja powyżej opisana chęć jak największej ingerencji w cały projekt, nie spotkały się z negatywnym odbiorem. Co więcej, odczuwałem raczej dużą dozę zainteresowania i zrozumienia dla moich pomysłów. Zarówno ze strony Miłosza, który żywo oddany jest tematowi szycia, jak i reszty obsługującej klientów, załogi - panie które dokonują przymiarek oraz nanoszą poprawki wykazywały się profesjonalizmem, a w razie wątpliwości, służyły również swoim doświadczeniem. Na kontakt i jakość obsługi nie mogę więc narzekać.




PRODUKT FINALNY
Trzeba przyznać, że sam garnitur też źle się nie prezentuje. Pomijając już tę nieszczęsną tkaninę, oraz być może kształt klap (na który sam się uparłem) oraz lekko przesadzone rozwarcie dołem, nie ma w realizacji tego zlecenia zbyt wielkich uchybień, nie ma też wystających nitek, a krata jest całkiem starannie spasowana. Jest za to kilka mniejszych i aby nie było tu zbyt cukierkowo, teraz pora właśnie na nie. Największy zawodem, jeśli można tu w ogóle pisać o czymś takim, było podniesienie górnego guzika o dobry centymetr w stosunku do naszych ustaleń, a także zastosowanie  zbyt masywnych jak na moje oczekiwania, wkładów piersiowych. Sama konstrukcja marynarki opierała się zaś na fizelinie, o tym jednak wiedziałem od początku. Ponadto po drodze okazało się również, że nie będzie możliwości koszulowego wszycia rękawów, bo po prostu nie było ich wtedy w ofercie. Pewne wątpliwości może również budzić widoczne na niektórych zdjęciach marszczenie rękawów w okolicach pachy.

Co ciekawe, z ostatnich relacji Miłosza wynika, że obecnie istnieje już możliwość wyboru pomiędzy konstrukcją z fizeliny oraz half i full canvas, możliwym jest również koszulowe wszycie rękawów. Wychodzi więc na to, że większość moich zastrzeżeń przez ostatni rok straciła nieco na aktualności.



CZAS REALIZACJI, CENY
Czas realizacji to: około 4 - 6 tygodni (w przypadku spotkań co dwa tygodnie)
Ilość przymiarek: 2 - 3 w zależności od poziomu ingerencji w bazowe szablony

Zakres cen w zależności od wybranej tkaniny (z próbników m. in. od Scabal, Holland & Sherry, VBC, Huddersfield, Talis di Delfino, Carnet,  Loro Piana czy Hardy Mins):
 - Fusion (klejonka / fizelina) - od 1500 zł do 4500 zł
 - Half Canvas - od 3500 zł do 8000 zł
 - Full Canvas - od 5000 zł do...

Garnitury krojone i szyte są na miejscu, w rybnickiej siedzibie firmy (Lazar, ul. Grzybowa 11, 44 - 218 Rybnik)

Regularna cena mojego garnituru to 2700 zł



PODSUMOWANIE
Biorąc pod uwagę, że był to mój pierwszy tak rozbudowany MTM oraz to, że jak by nie patrzeć garnitur prezentuje się całkiem dobrze, a ponadto nie mam zastrzeżeń do jakości wykonania (mam do samej tkaniny) i poziomu obsługi, mogę śmiało stwierdzić, że to wciąż solidna  i warta polecenia oferta polskim rynku. Sam zresztą jeszcze raz chętnie bym z niej skorzystał i sprawdził w praktyce wszystkie udoskonalenia wprowadzone od czasu realizacji garnituru. Tym razem jednak lepiej przemyślałbym kwestię tkaniny, kartkę z wytycznymi zalaminował w obawie przed chęcią późniejszych zmian, a same wizyty zaplanował z większym wyprzedzeniem i zapasam czasu. 
Tak na marginesie, w przypadku zainteresowania ze strony kilku osób z terenu Poznania i okolic, nie widzę problemu byśmy zorganizowali jakieś wspólne spotkanie z Miłoszem.