Obsługiwane przez usługę Blogger.

Cztery zestawy z siedmiu składowych / Seven items, four outfits

Zima za nami, więc chyba oficjalnie już możemy przywitać porę dżdżystą / deszczową przeplataną upałami. Z moich wyliczeń wynika, że powinna potrwać do połowy września kiedy to temperatura gwałtownie spadnie w okolice zera, a my zmuszeni będziemy ponownie do szybkiego przeskoku z lnianych marynarek w wełniane płaszcze. Gdyby nie fakt, że powiedzenie to zostało wyeksploatowane bardziej niż temat  męża Edyty Górniak, napisałbym "sorry, taki mamy klimat".
Załóżmy jednak, że jesteśmy teraz świadkami tzw. "pory przejściowej", a obecna pogoda stanowi doskonały pretekst, do tak bardzo uwielbianego przez wszystkich, a w szczególności piszących o tym, ubierania się warstwami. W związku z tym, postaram się poniżej przedstawić wąski wycinek możliwości jakie otwiera przed Wami właśnie takie warstwowe ubieranie.

W celu lepszej wizualizacji końcowego efektu zdecydowałem się na stonowaną bazę (beżowy sweter oraz szare spodnie), a także kontrastujące dodatki (czarne buty oraz rękawiczki plus granatowa, wzorzysta poszetka). Na dobrą sprawę, cała zabawa warstwami ogranicza się się do dwóch elementów, tj. szarej marynarki w kratę księcia Walii oraz granatowego, pikowanego bezrękawnika. Oczywiście możliwości jest zdecydowanie więcej, ale w moim odczuciu, to właśnie zabawa tymi dwoma elementami pokazuje jak bardzo odmienny efekt końcowy możemy osiągnąć przy użyciu jednego, niezbyt rozbudowanego zestawu.
Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że żadna z poniższych propozycji nie stanowi bezpośredniego odniesienia do klasyki i zapewne nie przypadnie do gustu zwolennikom mody męskiej czystej krwii, ale to wiedzą już chyba wszyscy regularnie tu zaglądający. Jestem zdania, że podobnie jak w przypadku innych otaczających nas zjawisk, także męska elegancja szuka nowych możliwości rozwoju i bardzo chętnie przyjmuje nowe rozwiązania adaptacyjne, zastępując nimi skostniałe i niefunkcjonalne zasady. Dlatego też uważam, że niejednokrotnie, zamiast kurczowego trzymania się koła ratunkowego i bezpiecznego gruntu pod nogami, zdecydowanie bardziej warto odpłynąć nieco od brzegu, nawet za cenę małego niepowodzenia. I nie mam tu wcale na myśli szaleństwa upodabniającego takiego wyzwolonego nieszczęśliwca do elewacji bloku mieszkalnego po termomodernizacji, ale o trochę więcej luzu i zdawania się na własną intuicję zamiast na wyroki różnej maści znawców. Oczywiście, po drodze padną różne argumenty za i przeciw, ale finalnie każdy i tak odejdzie w swoją stronę, dlaczego więc nie odejść w stronę własnego stylu?

Dobrze, limit teoretyzowania i patosu został już na dziś wyczerpany, przejdźmy zatem do poszczególnych wariantów dzisiejszego zestawu. Na początek dwie najbardziej kontrowersyjne i podlegające gorącej dyskusji opcje, czyli:

1. BEZRĘKAWNIK NA MARYNARCE



2. BEZRĘKAWNIK POD MARYNARKĄ


Zarówno opcję 1 jak i 2 traktuję jako dodatkowe docieplenie bazy i gdy tylko znajdę się w odpowiednio ogrzanym pomieszczeniu, rezygnuję z jednej z warstw. W związku z tym, głównie ze względu na większą funkcjonalność, zdecydowanie częściej wybieram opcję nr 1. W jednym z kolejnych zestawów zademonstruję Wam jednak pikowaną kamizelkę / bezrękawnik stworzoną wręcz do roli warstwy pośredniej.

3. SWETER POD MARYNARKĄ



Tutaj, o ile nie wydadzą się nam dziwne: mokasyny z frędzlami w połączeniu ze skarpetami, sweter pod marynarką oraz uzupełniające całość, czarne, kontrastujące rękawiczki, nie ma niczego nadzwyczajnego. W sumie wyszło tego całkiem dużego, ale jest to jeden z tych zestawów, na które decyduję się, gdy mam ochotę na komfort chodzenia w dresach przy jednoczesnym zachowaniu choćby minimalnego stopnia formalności, którą niesie za sobą marynarka, a także nuty ekstrawagancji, którą zapewniają mi mokasyny z szyszkami.
A jeśli o marynarce już mowa, to ten konkretny model, prezentowany już TUTAJ, wykonany przez markę Bianconi z tkaniy dostarczonej przez Zignone i swoimi walorami, tj. niezwykła lekkością, elastycznością, odpornością na zagniecenia oraz brakiem konstrukcji, wypełnień i podszewki bardzo przypomina marynarki z serii Zero Gravity marki Tombolini. Jej dopełnienie stanowi, często pojawiające się we włoskich marynarkach, rozwiązanie polegające na zastosowaniu 3 guzików, w miejsce najczęściej występujących 2. O ile nie jesteś Nickiem Woosterem, w takim przypadku zapinaj tylko guzik środkowy - to tak przy okazji opisywanego powyżej nietrzymania się zasad.

4. BEZRĘKAWNIK NA SWETER



O ile poprzednie trzy rozwiązania sprowadzały się do potraktowania jako najistotniejszego, wierzchniego elementu zestawu, marynarki, o tyle w tym przypadku, to bezrękawnik odnajduje się w tej roli. Głównie za sprawą braku marynarki, ale jednak. Z racji tego, że wszystkie zaprezentowane dzisiaj zestawienia są z założenia nieformalne, codzienne i aż chce się napisać, uliczne, ciężko jednoznacznie określić jakąś hierarchię, zwłaszcza, że nawet kryterium klasyczności nie sprawdza się tu najlepiej. Przyjmując jednak, że marynarka, nadaje nieco więcej formalnego dystansu, rozwiązanie w którym znalazł się tylko bezrękawnik uznam, siłą rzeczy, za najbardziej casualowe.

Prezentowane poniżej mokasyny, to szyte ramowo tassel loafersy francuskiej marki Bexley. Odnośnie butów nie jestem w tym momencie w stanie powiedzieć nic ponad to, że wykonane są bardzo estetycznie i pomimo mojego niezwykle wysokiego, nawet jak na słowiańskie standardy, podbicia, wciąż prezentują się całkiem zgrabnie przy jednoczesnym zachowaniu komfortu noszenia. Propozycje tej marki powinny zainteresować wszystkich tych, którzy szukają  szytych (metodami Blake, a niektóre modele nawet Goodyar Welted) butów w cenie do 600 zł, a w trakcie wyprzedaży nawet za około 350 zł. Ponadto, przez cały czas mają specjalne oferty na większe / łączone zamówienia (KLIK).

bezrękawnik / bodywarmer - ZARA (podobny TUTAJ)
marynarka / jacket - BIANCONI (podobna TUTAJ)
sweter / sweater - F&F (podobny TUTAJ)
spodnie / trousers - H&M (podobne TUTAJ)
mokasyny / tassel loafers  - BEXLEY
poszetka / pocket square - BOWS'N'TIES

ENGLISH VERSION SOON

Brak komentarzy