Obsługiwane przez usługę Blogger.

Mój odzieżowy niezbędnik (zestaw nr 1)


Jakiś czas temu, pod wpływem przemyśleń odnośnie uniformizacji w globalnej wiosce, zadałem sobie całkiem naiwne, wydawać by się mogło pytanie, tj. Na co padłby mój wybór, gdybym od teraz do końca swojego życia miał chodzić tylko w jednym zestawie? Oczywiście pod warunkiem, że mógłbym tego wyboru dokonać samodzielnie. 

To co początkowo wydawało mi się wątpliwej jakości rozrywką intelektualną z czasem zaczęło przemieszczać się w coraz ciekawsze rejony zahaczając nie tylko o pojęcia budowania i posiadania stylu w ogóle, ale również te skłaniające do znacznie dalej idących wniosków.  Po kolei jednak, nie wszystko na raz. Dziś odpowiem na pytanie, pozostałe przemyślenia i próbę ich zwerbalizowania pozostawię zaś na osobny wpis.

Chyba każdy z nas ma jakieś elementy garderoby, które wybiera częściej od innych. Taki osobisty odzieżowy niezbędnik, trafnie opisujący podejście do stylu, a przy tym stanowiący pokaźny nośnik informacji na nasz temat. Często są to rzeczy, w których czujemy się dobrze i których wybór nie musi mieć wcale bezpośredniego uzasadnienia w jakości wykonania.

Rzecz jasna, z racji dużej różnicy temperatur, w ciągu roku niezbędnik taki będzie się nieco zmieniał przez zastąpienie lub uzupełnienie o kolejne elementy, jednak rdzeń pozostanie niezmienny. I tak, gdybym teraz miał zdecydować się na jeden zestaw, który miałby stanowić bazę mojego uniformu, to pewnie wyglądał by on tak:


1. Niebieska, wykonana ze spranej bawełny marynarka o sportowym kroju, z nakładanymi kieszeniami, bez podszewki, konstrukcji oraz wypełnień w ramionach, pochodząca z kolekcji Mango Man - nie od dziś zaznaczam, że najbardziej komfortowo czuję się właśnie w takim typie, codziennej marynarki do zadań specjalnych. Do tej pory nie znalazłem godnej zastępczyni, w której czułbym się równie wygodnie, a która byłaby jednocześnie równie uniwersalna. Nie ukrywam jednocześnie, że nie jest to produkt najwyższych lotów, choć oprócz kontrastowych obszyć dziurek (mankiety) i nieco zbyt wysoko usytuowanych guzików nic znacząco mnie w niej nie irytuje.

2. Biała, wykonana z bawełny oksford cloth koszula z kołnierzykiem button down (koszula OCBD) pochodząca z oferty marki Miler Menswear  - po 10 miesiącach intensywnego użytkowania, uważam ją za zdecydowanie najbardziej uniwersalną i bez wątpienia najchętniej wybieraną spośród wszystkich moich koszul. Mają na to wpływ dwa czynniki: 1. po latach eksperymentowanie z własnym stylem, w końcu zdałem sobie sprawę jak duży potencjał drzemie w białej koszuli OCBD i 2. to najlepiej dopasowana do mnie (rękami zespołu M.M.) koszula.  

3. Szare, wykonane z wełny 120s od Vitale Barberis Canonico spodnie z wyższym stanem, pochodzące z ofert kolejnej polskiej marki na tej liście, tj. Benevento. Napisałem o nich na blogu już tyle, że więcej nie wypada. Lubię je, bo są takie jakie powinny być moje spodnie. Dopasowane, ale nie pozbawiające mnie komfortu podczas użytkowania, (zasługa odpowiedniego kroju oraz wyższego stanu), a przy tym po prostu ładnie się prezentują. 

4. Buty, a dokładniej loafersy lub monki, ale to temat na osobny wpis.

PS A ponieważ dobrymi rzeczami warto się dzielić, na moją prośbę Miler Menswear oraz Benevento przygotowały dla Was specjalne, limitowane oferty promocyjne:

Miler Menswear - 10% rabatu na wszystkie koszule nie objęte wyprzedażą, kod: "outdersen", limitowany do 30 użyć.


Benevento - 15% rabatu na wszystkie spodnie, kod: "belikeoutdersen", ważny do końca weekendu.





***Nie jest to wpis sponsorowany i stanowi w 100% moją subiektywną, niczym nie zmąconą, opinię***

Brak komentarzy