Obsługiwane przez usługę Blogger.

Inspektor Gadżet

Mrozy nie odpuszczają. Tzn. od momentu zrobienia tych zdjęć odpuściły już dwa razy, ale umówmy się, nie taki szczegół ważny jak go malują. Istotne jest, że znów są, a ja mam taki oto względnie ciepły i wielowarstwowy zestaw, którego nie zawaham się w tym miejscu użyć. Do dzieła zatem.
Wintydżowy trencz, który bez dwóch zdań przywodzi na myśl tytułowego Inspekotra Gadżeta, to oryginalny, doskonale zachowany płaszcz wyprodukowany w latach 80-tych w Zachodnich Niemczech. Dzięki klasycznemu fasonowi w ogóle się nie zestarzał, a sama tkanina (typowa mieszanka bawełny z poliestrem) wciąż prezentuje się bardzo dobrze. Nie mam też większych zastrzeżeń do grubej "podpinki", a będąc precyzyjnym, ocieplenia, bo w tym egzemplarzu akurat nie jest możliwym jego odpięcie. No cóż, w cieplejsze dni, będę nosił wciąż wiernie służący mi, granatowy trencz. W porównaniu do niego jednak, ten z dzisiejszego zestawu jest obszerniejszy, co pozwala zresztą na bezproblemowe wciśniecie pod spód jakiś pięciu - dziesięciu dodatkowych warstw odzieży, a przy tym wciąż nie wygląda się jak worek na ziemniaki. Co dzisiejszy zestaw wydaje się potwierdzać. Chyba. Tak czy inaczej, na zakończenie, na osobne zdanie zasługuje też konstrukcja pleców, zwłaszcza że dzielona w pasie kontrafałda zapewniająca większy komfort ruchu obecnie spotykana jest głównie w ulsterach i płaszczach polo.



trencz - Valmeline (Renevue) // golf - Poszetka.com // marynarka - Matinique (Renevue) // spodnie - H&M // szalik, rękawiczki i kaszkiet - Renevue // sztyblety - Bexley