Obsługiwane przez usługę Blogger.

Moje najlepsze odzieżowe wybory w 2017 roku

 
Co prawda za chwilę dobiegnie końca drugi miesiąc 2018 roku, ale ja pozwolę sobie w tym miejscu wrócić jeszcze na chwilę do roku minionego. Nie, nie będę robił (de)motywacyjnych kołczingowych retrospekcji, a skupię się na tym, na czym znam się chyba całkiem dobrze, tj. na szmatkach. 

Zainspirowany wpisami Mikołaja z bloga Blue Loafers, obecnie jestem w trakcie przygotowywania własnej zakupowej listy na rok 2018. Tę opublikuję jednak za czas jakiś, bo po drodze, w trakcie jej tworzenia, w mojej głowie pojawił się pomysł pewnego rodzaju wprowadzenia do niej w postaci zestawienia ubiegłorocznych nabytków, z których jestem najbardziej zadowolony.

Pomimo faktu, że część zaprezentowanych tu produktów została przekazana mi do recenzji lub też stanowiła formę zapłaty za działania reklamowe, wpis w żaden sposób nie jest zależny od jakiejkolwiek marki, a lista produktów to mój w 100% subiektywny wybór.


1. OKRYCIE WIERZCHNIE

Zakupiona na początku grudnia w jednym ze sklepów z odzieżą z drugiej ręki, można więc śmiało stwierdzić, że w tym zestawieniu znalazła się "rzutem na taśmę". W ramach ciekawostek, na jej wszywce widnieje logo marki "Clothes", ale po wnikliwszej analizie metki ze składem znajdziemy zdanie stwierdzające, że jest to produkt wykonany dla H&M. A skoro już o metce ze składem mowa, to parka wykonana jest z mieszanki wełny z wiskozą (50% / 50%), dodatkowo ocieplonej poliestrem. Wychodzi więc na to że w teorii niby średnio i szału nie ma (choć jakość jest o niebo lepsza niż w obecnych wypustach), ale trzeci miesiąc chodzę praktycznie tylko w niej i bardzo sobie cenię ten zakup.

 

Oczywiście nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o dwóch innych okryciach wierzchnich, które sam "zaprojektowałem" i przy których wykonaniu miałem czynny udział. Tj. uszyty przez Mill's(a) dwurzędowy płaszcz inspirowany płaszczem polo oraz lnianą kurtkę safari uszytą przez znajomą krawcową.



2. MARYNARKA

W ubiegłym roku nabyłem trzy marynarki. Dwie pierwsze pochodziły z kolekcji Lancerto (jedna z ubiegłorocznej zimowej kolekcji regularnej, jedna z letniej, powstałej we współpracy z Michałem z Mr.Vintage), trzecia zaś z letniej Massimo Dutti. Z tej trójki najbardziej polubiłem się ze stuningowaną wersją marynarki nr 1. Stuningowaną, bo z mojego egzemplarza wyrzuciliśmy rękami krawcowej wypełnienie ramion, zebraliśmy powstały w wyniku tej operacji nadmiar materiału oraz ponownie wszyliśmy rękawy. Do gustu przypadła mi również sama tkanina. Bardzo ubolewam nad tym, że w tegorocznej zimowe kolekcji obok przytłaczających, mocnych krat, nie pojawiły się już  także takie subtelne i stonowane. No ale wiadomo, ja i mój gust jesteśmy średnio reprezentatywni.



3. SPODNIE

Ciężki temat. W sumie jedyne spodnie z których byłem jako tako zadowolony w ubiegłym roku to: 
- dwie pary przerobionych wintydżowych dżinsów, również z lumpeksu. Pierwsza i druga.
Nad resztą nie ma nawet sensu się rozpisywać, zamiast tego przejdźmy więc do zdjęć oraz kolejnego punktu.



3. KOSZULA

...a dokładniej koszulki polo H&M Premium. 
W wyprzedażowej cenie w okolicach 40 zł, te wykonane z mieszanki bawełny z jedwabiem polówki, to zdecydowanie jeden z moich lepszych nabytków. Trochę żałuję, że nie udało mi się zakupić wszystkich dostępnych kolorów, bo wygląda na to, że te które posiadam, w nadchodzącym sezonie lekko mieć nie będą.



4. DZIANINA

Golfy Uniqlo. Nie ma nawet o czym mówić. Świetny stosunek jakości do ceny, przyjemna gramatura wełny i pomimo ciągłego użytkowania, wciąż nie noszą praktycznie żadnych oznak znoszenia. Podobnie jak w przypadku polówek z H&Mu, także i tutaj chętnie powiększę swoją kolekcję o kolejne egzemplarze. Jedyny minus, to na dobrą sprawę fakt, że Uniqlo nie ma w Polsce swoich stacjonarnych sklepów i zakupy trzeba robić przez ich sklep online lub będąc "zagranico".



5. BUTY
Moje pierwsze mokasyny bez ozdobnych chwostów i praktycznie od pierwszego założenia, moje ulubione letnie obuwie. Bardzo wygodna cholewka na kopycie, które odpowiada mojej stopie, a do tego przydatna zwłaszcza podczas dłuższych wędrówek, gumowa podeszwa Dainite. Sam zamsz też jest zresztą niczego sobie i po kilku miesiącach intensywnego użytkowania bez taryfy ulgowej, nie wydaje się być specjalnie zmęczony. Zobaczymy jak poradzą sobie z kolejnym sezonem.Tak czy inaczej, w tym roku chętnie zdecyduję się na kolejny egzemplarz w ciemniejszym odcieniu zamszu lub też wykonany z groszkowanej skóry w kasztanowym odcieniu.

Podobniej jak parka z początku listy, także i te buty dostały się tutaj rzutem na taśmę. Także i one, stanowią od kilku miesięcy mój  wybór nr 1. 

 

6. DODATKI

Co prawda kaszkiety zdarzało mi się już nosić wcześniej, ale na dobre polubiłem się dopiero z tym, nabytym przypadkiem za jakieś wyjątkowo małe pieniądze w sklepie z używaną odzieżą. Początkowo fason wydawał mi się bardzo niedzisiejszy, zniechęcały mnie też nieuniknione skojarzenia z estetyką prezentowaną obecnie m.in. w Peaky Blinders, której to fanem delikatnie rzecz ujmując, nie jestem. 
Na szczęście, reszta mojej garderoby skutecznie go stłamsiła oraz odarła z tych rekonstrukcyjnych "retro" konotacji, a ja mogę cieszyć się jego użytkowaniem.

Poszetka z mieszanki wełny z jedwabiem - Poszetka.com. 
Co prawda tę posiadam chyba od roku 2016, ale to mój absolutny faworyt. W mojej garderobie pasuje do wszystkich zestawień. Wzór, kolorystyka, gramatura tkaniny i jej "codzienność", wszystko mi w niej odpowiada. W regularnej sprzedaży raczej już nie jest dostępna, ale jeśli będziecie mieli okazję nabyć ją gdzieś "z drugiej ręki", polecam.

Nabyłem je w czerwcu ubiegłego roku i aż do jesieni praktycznie się z nimi nie rozstawałem. Do tej pory jednak jakoś nie było okazji, żeby rozpisać się na ich temat, zrobię to więc w tym miejscu. Okulary zostały wykonane przez duńską markę zajmującą się produkcją okularów właśnie, nie jest to więc kolejny tani produkt z nabitym logo producenta, który jedynie ładnie wygląda. Oprawki wykonane są nie z plastiku, a ze znacznie trwalszego, ręcznie polerowanego acetatu. W opisie produktu co prawda nie ma na ten temat żadnej wzmianki, ale bardzo możliwym jest, że szkła oprócz standardowych filtrów posiadają również polaryzację (to moje wrażenie z użytkowania), czyli rozwiązanie nieocenione podczas prowadzenia samochodu w słoneczne dni czy w sportach wodnych, a i w codziennym użytkowaniu sprawia wiele radości (niweluje odbicia światła słonecznego). Samo wzornictwo też jest zresztą niczego sobie i jest to cecha wspólna dla całej kolekcji. W tym roku chętnie sięgnę po kolejny model.

 

No i to już koniec mojej listy.
Jak widać, w ubiegłym roku oprócz zakupu gotowych produktów, miałem także kilka okazji aby pobawić się w projektanta i znacznym stopniu wpłynąć na finalny wygląd poszczególnych rzeczy. Muszę przyznać, że sprawiło mi to nie tylko mnóstwo radości, ale także skłoniło do dalszego rozwijania moich zainteresowań konstrukcją odzieży. Niestety, realia tesktylno - szwalniane sprawiają, że na autorską kolekcję będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Jeśli w ogóle kiedyś się na nią zdecyduję...

A Wy macie jakieś ulubione elementy garderoby zakupione w ubiegłym roku?