piątek, 19 lipca 2013

2 in 1 that's indie time!

Staropolskim obyczajem wpadam na bloga swego, traktowanego po macoszemu, pędem. Prawdę mówiąc / pisząc,  wpadam od połowy tygodnia i aż do tego momentu bez skutku większego. No cóż, nie dla mnie "praca na 3 etaty plus wieczorne zbieranie szparagów", cytując krytyczny komentarz pod jednym z artykułów o zarobkach topowych blogerów. Po co o tym wszystkim piszę? Otóż tytułem wstępu. I to nie byle jakiego wstępu. Dziś zabieram Was w podróż do mojej odzieżowej przeszłości.



Ok, wystarczy tego lania wody i to do dość mętnej, w dodatku. Tak naprawdę, korzystam z okazji i rozpisuję się przed powrotem w glorii  i chwale z wieńcem laurowym na skroni z dalekiej krainy zwanej rzeczywistością, do mej idylli blogowej. Jak już wcześniej pisałem, ostatnio zaniedbałem tę aktywność i jest mi z tego powodu bardzo źle i smutno. A skoro jest źle, to muszę to zmienić. Szykuję także kilka innych zmian, ale o tym wkrótce.


Tyle w temacie życzeń i planów, przejdźmy do konkretów, o ile ktoś jeszcze to czyta... Swoją drogą cały ten przydługi wstęp miał na celu sprawdzenie, czy moi Czytelnicy, to Czytelnicy czy Oglądacze i czy pisać w ogóle warto. Nie zawiedźcie mnie!


Zanim zacząłem interesować się modą męską i zgłębiać tajemnice związane z jej praktycznym ujęciem, gustowałem w zdecydowanie odmiennej estetyce. Więcej o poszukiwaniach i zmianie stylu tutaj.

Jako zagorzały fan dźwięków około gitarowych oraz wszelakich innych w sumie też, a także męczenia się na świeżym powietrzu z domieszką obdzierania o asfalt, tudzież inne elementy małej architektury, opierałem swoją garderobę na trzech elementach: spodniach (najczęściej dżinsowych rurkach), koszulach w kratę oraz t-shirtach. W związku z tym, dzisiaj, przedstawię Wam właśnie taki zestaw, ale w dwóch odsłonach.

Ok, skłamałbym, gdybym napisał, że obecnie nie chodzę tak ubrany, otóż chodzę i to często. Głównie w tak zwanym czasie wolnym, ale jednak (w domowym zaciszu paraduję w dresowych spodniach oraz powyciąganej koszulce!? ...oto cała prawda o mnie).


Całość, to bardzo prosta forma, w której pierwsze skrzypce grają dodatki. To one określają komunikat ubioru. W zależności od tego, czy wybierzemy obuwie sportowe oraz "trakerkę", czy też zamszowe derby wraz z filcowym kapeluszem oraz czarnymi okularami, efekt finalny nabierze odmiennego charakteru.  Bardzo dobrze widać to na załączonych zdjęciach, które, dla lepszego efektu, wzbogaciłem o rekwizyty w postaci deskorolki oraz futerału na gitarę. 


Dla Waszej wiadomości, zdecydowanie lepiej czuję się w odsłonie indie-rockowej, a na deskę już nigdy nie "wejdę". Za czas jakiś postaram się także wykorzystać koszulę i spodnie z tego posta w zupełnie innym ujęciu.


koszula / shirt - h&m
spodnie / denim - zara
v-neck - h&m
buty / shoes no.1 - clae
buty / shoes no.2 - f&f (tesco)
zegarki / watches - triwa
bransoletka / brecelet - gift
kapelusz / hat - zara
czapka / cap - second hand



16 komentarzy

  1. Pierwszy! :D - komentarz "wyciągnięty" z "Pudelka" :D a tak serio to zdecydowanie podoba mi się druga odsłona. A te bordowe buty to by mi się przydały :D

    Pozdrawiam :)
    http://mw-maleworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytelnicy to Czytelnicy ! więc zdecydowanie pisać warto! a nawet trzeba ! :D

    świetnie pokazane jak zmiana dodatków może odmienić charakter stylizacji :)


    bardzo podoba mi się ten model spodni *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dzisiaj będę już czytał Twoje posty z dużo wieksza dokładnością...OBIECUJĘ. Bo warto...tym wstepem to mnie zabiłeś:D
    Normalnie w niektórych momentach miałem wrażenie, że czytam o sobie, bo dresy i wyciągnieta koszulka w domu to również przypadłość. Przyjaciele mówia, że powinienem sie wstydzić:)
    Przechodząc do zestawu to jest jak najbardziej fajny i bardzo podoba mi się to, że taki styl również zagości ta Twoim blogu!

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim wydaniu też Cię lubię :) Wstęp długi, ale jak później interesująco!

    OdpowiedzUsuń
  5. nie ma nic lepszego nie koszula w czerwona krate :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mało która osoba czyta teraz blogi, większość tylko przegląda zdjęcia, jednak są jeszcze tacy, którym się chce - to dla nich warto tworzyć :) Luźny styl na deskę prezentuje się idealnie, jeśli wie się, co i jak się nosi - Ty to wiesz! Czekam na inną odsłonę z tym zestawem ;)

    SWEATY SWEATER FASHION BLOG http://mateuszpater.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. prócz tego, że zdjęcia są świetne, to doskonale się Ciebie czyta. tak trzymaj!:) i nie zaniedbuj.

    lena

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię twój styl pisania :)
    A drugi zestaw zdecydowanie bardziej mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tekst zawsze daję więcej do interpretacji zdjęcia :) A Tobie wychodzi to dobrze więc powodzenia i świetna stylizacja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytane, nie tylko obejrzane:) w obu 'stylóweczkach' Ci dobrze, ale druga bardziej mi do Ciebie pasuje, pewnie dlatego, że jest spójna ze stylem, który przedstawiasz na blogu, więc z którym kojarzą Cię czytelnicy. Bardzo lubię Twojego bloga, wytrwałości w prowadzeniu go!

    OdpowiedzUsuń
  11. stawiam na drugą, z gitarą i czarującym uśmiechem z ostatniego zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przystojniak ;) piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, naprawdę świetnie wyglądasz : )
    Wszystko idealnie dobrane. Sam jestem fanem koszul w kratę ^ ^
    http://brewilokwencja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz bardzo "lekkie pióro", dobrze się to czyta:) Stylizacje bardzo na tak, lubię u mężczyzn taki luźny, nieprzekombinowany styl. Poza tym Matka Natura nie poskąpiła Ci urody, więc niemal we wszystkim wyglądasz dobrze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Outdersen - Męska moda i styl. All rights reserved. © .