Obsługiwane przez usługę Blogger.

Moja pierwsza (samodzielnie uszyta) kamizelka

foto. Imaxtree by Vincenzo Grillo (Pitti Imagine Uomo)

Po ostatnio prezentowanej na łamach bloga, samodzielnie przerabianej marynarce, nadeszła pora na moje największe dotychczas krawieckie osiągnięcie. Samodzielnie uszytą kamizelkę.

____________________________________________
We wpisie znajdują się oznaczone "*" linki afiliacyjne.

Nie jest chyba dla nikogo specjalną tajemnicą, że zdarza mi się czasami zasiąść za sterami maszyny do szycia i dokonać jakichś małych przeróbek. Od dłuższego czasu chodziła za mną jednak chęć zmierzenia się z większym wyzwaniem i stworzenie czegoś od zera. Pierwsza myśl, to oczywiście wyprawa z motyką na księżyc krawiectwa, czyli uszycie marynarki. Po głębszym zastanowieniu, a także po relacji Szymona z All Tied Up doszedłem do wniosku, że od tego elementu nie chcę jednak zaczynać. Nie bez znaczenia pozostał tu również fakt, że założyłem sobie 100% nieskrępowanej inwencji twórczej bez żadnego wkładu oraz pomocy osób trzecich. Tak, korzystanie z forów internetowych, książek i opracowań również się w to wliczało. Wyszedłem z założenia, że dochodząc do wszystkiego od zera, w najgorszym wypadku, wyciągnę z tej lekcji nieco "krawieckiej" ogłady i doświadczenia. Jeśli natomiast wszystko się uda, a produkt finalny nie będzie jedynie pomnikiem mojej nieudolności, zabiorę ją ze sobą na targi mody męskiej Pitti Uomo. Zwłaszcza, że nie mam dla niej specjalnej alternatywy.
Zapewniając sobie taki poziom motywacji, zabrałem się do pracy. Tydzień przed wyjazdem do Florencji.

W tym miejscu kolejny raz musicie (lub też nie) wybaczyć mi brak dokumentacji, ale w trakcie pracy byłem tak zaabsorbowany nowym wyzwaniem, że kompletnie o tym zapomniałem. Zwłaszcza, że projekt okazał się znacznie trudniejszy niż początkowo zakładałem. Jedno jest pewne, przez cały tydzień chodziłem spać i budziłem się rozmyślając nad możliwymi rozwiązaniami dla poszczególnych konstrukcyjnych problemów. Jeżeli lubicie taki rodzaj rozrywek, to coś dla Was, serdecznie polecam.

foto. Robert Purwin - Mr Faceless


JAK SAMODZIELNIE USZYĆ KAMIZELKĘ?

Nie mam pojęcia jak zrobić to dobrze, wiem natomiast jak mi udało się tego dokonać. Poniżej, w kilku zdaniach, postaram się nakreślić pobieżny opis procesu powstawania opatrzony kilkoma zrobionymi na szybko zdjęciami. 

Zacząłem od przygotowania kartonowego szablonu, bazując na innych kamizelkach z mojej szafy. Wybierałem najbardziej odpowiadające mi elementy i łączyłem ze sobą. Kształt klap opracowałem samodzielnie od zera, posiłkując się w minimalnym stopniu jedną z moich marynarek. Prawdę powiedziawszy, zanim się do tego zabrałem, zdążyłem zamówić przez internet po jednym metrze bieżącym dwóch lnianych tkanin. Granatową, o dość grubym, płóciennym splocie oraz szaro-błękitną w delikatną jodełkę. Po ocenie gramatury oraz oddychalności (polecam dmuchanie przez tkaninę w dłoń) padło na tę drugą. 



W pierwotnym założeniu miała to być kamizelka jednorzędowa, z otwartymi klapami, podobna do tych z SuitSupply*, ale o lepiej dopasowanych do mojej sylwetki proporcjach. Dodatkowo, wymyśliłem sobie, że plecy zostaną wykonane z tkaniny zasadniczej, a zamiast typowej wiskozowej podszewki, kamizelka otrzyma coś co przypominać będzie marynarkową półpodszewkę, również z tkaniny zasadniczej. Od początku postawiłem więc na rozwiązania, które sprawią, że będzie to bardziej samodzielny element garderoby, niż dodatek do marynarki. 


foto. SuitSupply*

Korzystając z przygotowanego wcześniej szablonu wyciąłem odpowiednie kawałki tkaniny. W tym przypadku były to: 1x plecy, 1x przód lewy, 1x przód prawy, 1x plecy półpodszewka, 1x przód lewy półpodszewka, 1x przód prawy półpodszewka. 1 metr bierzący tkaniny o szerokości 150 cm wystarczy na to w zupełności. Najpierw wszystko spiąłem szpilkami, następnie zszyłem fastrygą, a finalnie ściegiem maszynowym, po drodze formując i taliując całość. To znaczy, maszyny używałem tam gdzie było to możliwe, niektóre miejsca takie jak np. klapy zszyte są tylko ręcznie, co zresztą widać na niektórych zdjęciach. Swoją drogą, klapy oraz ramiona wydają się być najtrudniejszą częścią dla niewprawionych domorosłych krawców, a nawet jeśli nie, mi dostarczyły najwięcej emocji i rozrywki.

foto. Robert Purwin - Mr Faceless

W międzyczasie, podobnie jak w marynarce pozbawionej podszewki, wszystkie odsłonięte szwy obszywałem ozdobną, bawełnianą lamówką, w przeciwnym razie, kamizelka mogłaby nie wytrzymać do końca procesu szycia. Dodatkowo w kilku miejscach, takich jak tył otworów ramion, kark, dół pleców, rozporki oraz część przodu wzmocniłem widocznym maszynowym ściegiem.


foto. Robert Purwin - Mr Faceless

Wisienką na torcie okazały się guziki, a w szczególności dziurki. Nigdy wcześniej nie podejmowałem się ich wykonywania, nie było więc mowy o obszywaniu ręcznym, a i to maszynowe stanowiło dla mnie czarną magię. Poćwiczyłem więc chwilę na niepotrzebnym kawałku materiału i zabrałem się do dzieła. Nie wyszło mi to może najpiękniej, ale jest za to względnie równo i nie odstaje znacząco od pozostałych elementów. 

Po przejściu wszystkich tych etapów, przyszycie guzików stanowiło już tylko formalność. I całe szczęście, bo musiałem zabierać się za pakowanie walizek.

foto. Robert Purwin - Mr Faceless


PODSUMOWANIE

Być może nie jest to najpiękniej wykonana i najlepiej dopasowana do mojej sylwetki kamizelka, ale proces jej tworzenia dostarczył mi ogromną ilość zabawy oraz finalnie satysfakcji. Nie obyło się również bez stresu i frustracji, ale tym większa była moja radość i duma gdy trzeciego dnia Pitti Uomo, przechadzałem się bez kompleksów po terenie targów pośród krawców, projektantów i właścicieli marek odzieżowych, ubrany w własnoręcznie wykonaną rzecz. Wielkim zaskoczeniem okazało się natomiast zdjęcie stanowiące część oficjalnej fotorelacji Pitti Imagine, czyli organizatora Pitti Uomo, a znajdujące się w zakładce "Detale Pitti". Nic więcej dodawać nie muszę, plan został wykonany z nadwyżką. Z uczuciem ulgi mogę puścić oko w zaświaty ;)


PS Więcej zdjęć zestawu z udziałem tej kamizelki pojawi się na blogu już wkrótce.


Brak komentarzy