Obsługiwane przez usługę Blogger.

Dzisiejszy zestaw - Satynowy kobalt i sweatshirt



Od dłuższego czasu chodził mi po głowie zestaw składający się z nieformalnego garnituru oraz cienkiej bluzy / koszulki z długim rękawem z charakterystycznym trójkątnym przeszyciem (z ang. sweatshirt). Dziś prezntuję Wam pierwszą odsłonę takiego połączenia.
W roli garnituru wystąpił model z ubiegłorocznej, letniej kolekcji Mango Man, zakupiony niedawno za ulamek pierwotnej ceny w ich internetowym outlecie. Wykonany jest w 100% z bawełnianej satyny, przez co sprawia wrażenie nieco "lejącego się", połyskliwego i gniotliwego, któremu bliżej do ortalionu niż bawełny. Zdecydowanie nie jest to opcja dla wszystkich, podobnie zresztą jak cały dzisiejszy zestaw. 


Ja jednak należę do ludzi, którzy na co dzień w garniturach chodzić nie muszą, ale lubią i przez to cały czas poszukuję rozwiązań, które pozwoliłyby mi na przemycanie klasyki w różne, nawet bardzo nieformalne, codzienne sytuacje. W związku z tym, przy okazji debiutu opisanego powyżej garnituru, po raz kolejny zdecydowałem się na poeksperymentowanie z substytutem koszuli . Z racji wysokiej temperatury golf oraz dzianina nie wchodziły w grę, postawiłem więc na prezentowany już niejednokrotnie na blogu, cienki, wykonany z bawełnianej piki, sweatshirt. Efekt finalny, zapewne nie wszystkim przypadnie do gustu, jednakże ja czułem się w tym zestawie bardzo komfortowo i zapewne będę jeszcze wracał do wariacji na ten temat.

foto. Patiness

garnitur / suit - Mango Man
bluza / sweatshirt - Zara
poszetka / pocket square - Enrico Coveri
szelki / suspenders - H&M
buty / shoes - Patine.pl (Yanko)

Brak komentarzy